Organizacja Pożytku Publicznego, Adopcja kotów - Wrocław
Login:
Hasło:

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |

» Dodaj swój wpis «

Autor:

E-mail:

Data:

Kalina

ursa-03@wp.pl  

2013-10-06

Bardzo mi się podobają , prezentowane na Waszym portalu budki dla kotów. Piękna sprawa, ale wiem z wieloletniego doświadczenia, że jeśli budka nie będzie ustawiona w ustronnym, a nawet zakamuflowanym miejscu, to jej przydatność dla kotów będzie zerowa z dwóch względów:  koty nie zaakceptują  lokalizacji budki w wątpliwym pod względem bezpieczeństwa miejscu, a ponadto,  zawsze się znajdzie ktoś, komu  będzie ona przeszkadzała, lub po prostu zniszczy ją z prymitywnych pobudek. Cóż z tego, że koty  z natury żyją w ludzkim otoczeniu (i stąd należy im się ludzkie tatraktowanie), skoro wciąż ta oczywista prawda nie do wszystkich dociera.

Autor:

E-mail:

Data:

Sylwia

 

2013-08-26

Witam,

10 miesięcy w moim pojawił się kot,  3 miesiące temu kolejny. Przez wiele lat miałam psa i kotów nie dostrzegałam. Owszem były ale nie zwracałam na nie szczególnej uwagi.

Odkąd w moim domu pojawił się kot, zaczełam odwiedzać różne strony poświęcone kociej tematyce i dopiero teraz widzę jak trudne jest życie kotów wolnożyjących, jak duża życiowa niesprawiedliwość je dotyka, jak muszą walczyć z codziennością. Podziwiam wszystkich którzy pomagają, oddają swój czas i serce, walczą za tych którzy często są zbyt mali by walczyć o siebie.

Wszyscy Państwo jesteście BOHATERAMI.

Serce mi pęka czytając o kocich biedach. Każdy powinien mieć kogoś do kochania, ciepły kąt.

To moje postanowienie, że będę starała się pomagać.

Pozdrawiam wszystkich. Sylwia

Autor:

E-mail:

Data:

Agnieszka

 

2013-06-07

Czytałam o waszych sukcesach i "porażkach" i uroniłam kilka łez. Piękne jest to co robicie. Sama jestem kociarą i wiem co to miłość do futrzanej, mruczącej, mięciutkiej ,kulki. Chciałam was tylko pozdrowić i życzyć siły do dalszego działania. Jesteście wielcy!!!

Autor:

E-mail:

Data:

Kinga Głosińska

kinga.glosinska@wp.pl  

2013-04-24

Pod koniec lutego adoptowałam 5-letnią kotkę z gorzowskiego TOZu. Okazało się, że ma cukrzycę. A w moich oczach wielkie przerażenie - kot z cukrzycą??!! Na szczęście weterynarz poinstruował mnie jak wykonywać zastrzyki VetoPenem. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że jestem osobistą pielęgniarką Tosi.

Wcześniej przez 12 lat miałam psa. Ogromne szczęście i wielka miłość. Jednak serce nie dało rady dalej żyć i Tygrys odszedł za Tęczowy Most. To była ogromna tragedia dla nas wszystkich. Dziś bawisz się ze swoim przyjacielem a jutro już go nie ma.

Dziś jest ze mną Tosia, uratowana i ciesząca się każdą chwilą. Nie wyobrażam sobie teraz życia bez niej.

A ten portal pozwolił mi się zaznajomić z kocim życiem i na pewno wcielę w codzienność kilka rad.

Pamiętaj Nie Kupuj - Adoptuj !!!

Autor:

E-mail:

Data:

Bożena Bakiera

bozenkamaria@yahoo.pl  

2013-01-18

Mam już niemal dziewięcioletniego (nie wychodzącego na zewnątrz) kota i nie wstydzę się powiedzieć, że przez te wszystkie lata ratował moją psychikę i koił  ból w mojej samotności. Nazywam go moim przyjacielem, bo na takie miano zasługuje. Wychowywałam go książkowo i to wspaniała metoda. Oglądając filmy o tych zwierzętach, uczyłam się jego natury a on uczył się mojej. Jest dobrym obserwatorem i szybko łączy fakty (co po czym następuje). To niezwykłe! Używamy pewnych (ja) słów i (on) wibracji głosowych. Zawsze reaguję na jego komunikat i uczę go, że to jest nasz język. Wspaniale wyczuwa w innych osobach , gdy coś w nich jest nie tak. Jest lękliwy i nieufny, ale nie myli się co do ludzi. To on zwrócił mi uwagę lokując się ciągle w okolicach szyi i prawego barku, że coś jest nie tak. Okazało się, że miałam guzki w tarczycy i Haszimoto. Później okazało się, że należy odwiedzić kardiologa i ortopedę. Moją psychikę ustabilizowałam dzięki jego mruczeniu. Często tak się wysoko lokował, bym usłyszała jego mruczenie i  proszę mi wierzyć, to było i jest niezwykle kojące. Od pewnego czasu odkryłam że jest manipulantem i  dyplomatą, bo zauważył, że robi mi przyjemność dźwiękiem +- "mama", abym mu wsypała karmy. Nauczyłam go od roku tego słowa i powiązał to sobie z dosypywaniem jedzenia. Jeśli coś mu się nie podoba, nigdy nie atakuje, ale ostrzega. Często jest to krótkie "nie", ale jeśli nie zareaguję ktoś, to uderzy łapką. W najgorszym razie  ostro syknie. Najukochańszy jest jednak, gdy siedzę za długo przy komputerze i dotąd mnie łapką szarpie za ubranie, aż się wstanę. To znaczy, że pora już spać!. Życzę wszystkim takiego kota. Kota macho, bo przy gościach nie okazuje pieszczot i słabości. Co ja bym zrobiła bez tego kota?! Szanuję go jego piękną i dobrą duszę.

Autor:

E-mail:

Data:

Patrycja Grodecka

patrycjagrodecka@wp.pl  

2012-08-27

Witam

Pilnie potrzebuję pomocy. Wczoraj znalazłam porzucone kocię, poniżej 1 tygodnia życia. Ptrzebna mamka, na chwilę obecną karmię szkraba mlekiem dla niemowląt.

504080397

Patrycja

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |