Organizacja Pożytku Publicznego, Adopcja kotów - Wrocław
Login:
Hasło:

Jeden czy więcej?

Tekst: Colas foto: Oliwka, Colas

 

Wyobraź sobie swojego kota jedynaka, który cały dzień siedzi w domu. Nie ogląda telewizji, nie czyta, nie bawi się z nieobecnym człowiekiem. Zapewne śpi. Wypoczywa...

Gdy wracasz z pracy, Twój zrelaksowany kot jest gotowy do zabawy, do gonitwy, a Ty? Marzysz o chwili spokoju. Być może irytuje Cię nadpobudliwy kot, który energicznie zaczepia Twoje nogi, gryzie Twoje łydki. Kot okazuje w ten sposób chęć do szaleństw, dosyć ma nudnego dnia. Czy Ty chciałbyś spędzić całe swoje życie zamknięty samotnie w czterech ścianach?

Być może przemyka Ci przez myśl idea drugiego kota, bo gdzieś słyszałeś, że to pozwoli zmienić zachowanie, narzucający się styl bycia Twojego pupila. Jednak wahasz się, bo: czy drugi kot, to nie będzie drugie tyle obowiązków? Myślę, że wszyscy właściciele dwójki lub większej ilości kotów zgodzą się ze mną, że nie ma takiej obawy. Po pierwsze: drugi kot po tym, jak już przestanie być wrogiem publicznym numer jeden, będzie towarzyszył Twojemu zwierzęciu dzień i noc. Umożliwi mu zabawy, na które Ty byś nie wpadł, umyje futerko, czego Ty byś nie zrobił, trąci noskiem, gdy kolega będzie smutny. Po drugie: taki przybysz wyeliminuje kapryszenie dotychczasowego jedynaka, który mógł wybierać w kocich przysmakach i wybrzydzać w proponwanej diecie. Teraz będzie chętniej jadł z obawy, aby zdobycz nie przeszła w "obce" łapy. Ważne jest również to, że ilość Twoich obowiązków przy kocie zmniejszy się. Co prawda może nieco dłużej będziesz nakładał jedzenie do miski, ale za to nie będziesz zmuszony do nieustannego rzucania myszek, papierów, sznureczków i...

 

Być może Twoją największą obawą jest to, jak koty się zaakceptują, czy polubią się, czy nie będzie wojen. Jest to zwykły scenariusz początków kociej znajomości. W ten sposób zaczynało się wiele felinologicznych romansów ;) Ale walki takie ustają, ustępują miejsca zaciekawieniu. Oczywiście, istnieją koty, które nie nadają się do życia w stadzie, które - będąc silnymi osobowościami - nie zaakceptują towarzystwa innego osobnika na swoim terytorium. Jednak są to przypadki wyjątkowe, potwierdzające regułę.

Gdy wracam do domu i zastaję taki oto widok (lub powiększony o trzy kolejne ogonki), wiem, że warto mieć więcej niż jednego kota. Nawet jeśli niektóre z moich zwierząt zdają się nie lubić, to jest to raczej szorstka miłość braterska, która ustępuje w momencie wspólnego zagrożenia. Mogę z pewnością powiedzieć, że moje koty tęsknią za sobą, szukają swojej obecności, że dobrze im w swoim zhierarchizowanym stadku. A ja czuję się odprężona, patrząc na takie piękne futrzaste kompozycje :)