Organizacja Pożytku Publicznego, Adopcja kotów - Wrocław
Login:
Hasło:

Zachowanie w nowym domku

Tekst: Colas i Małgorzata Biegańska, Foto: Małgorzata Biegańska, nowi opiekunowie kotów

Adopcja to dla kota duże przeżycie. Kiedy z domu tymczasowego trafia do stałego, zmienia się cały jego świat. Nowi ludzie, nowe zapachy, nieznane przestrzenie - u części zwierząt taka duża dawka wrażeń może wywoływać zmiany w zachowaniu. Dodatkowo domy tymczasowe są zazwyczaj pełne zwierząt. Jeżeli kot zostaje zabrany ze stada (w którym nierzadko przebywa długo, lub wręcz dorasta) i nagle ma się stać kocim jedynakiem, to jego reakcje mogą być złożone. Pragniemy przygotować właścicieli na to, jak mogą wyglądać pierwsze dni w domu z adoptowanym kotem.

Kulka w nowym domu

Często po kilku godzinach, lub nazajutrz po wydaniu kota, zdarzają się nam telefony od zaniepokojonych właścicieli: zwierzak siedzi schowany pod łóżkiem, wychodzi tylko nocą, nie chce jeść lub je bardzo mało, z kuwety korzysta tylko po kryjomu, nie reaguje na wołanie, nie interesują go zabawki. Dotyczy to zwłaszcza kotów po przejściach lub takich, które słabo znają człowieka i do każdej osoby przyzwyczajają się powoli. Zmartwieni "kociarze" pytają nas: "co mu jest?" .

Staramy się wówczas uspokajać i tłumaczyć, że takie zachowanie nie jest niczym niezwykłym i po prostu się zdarza. Część kotów w ten sposób reaguje na zmianę otoczenia, na nowe warunki, utracone na chwilę poczucie bezpieczeństwa. Stan ten zwykle dość szybko mija, kot powoli opuszcza swoją kryjówkę i "oswaja" nowy domek. Powoli poznaje wszystkie kąty i zakamarki, choć swoje wędrówki rozpoczyna zwykle nocą. Dopiero gdy upewni się, że nic mu nie grozi, zaczyna pokazywać się właścicielom w dzień. Warto też zostawić kotu jakieś miejsce, do którego łatwo może czmychnąć, jeśli poczuje się niepewnie. Niech to będzie np. uchylona szafka lub otwarty transporter postawiony w rogu pokoju. Z takiej kryjówki zwierzak będzie obserwował otoczenie, a gdy "zagrożenie" minie, łatwiej mu będzie znów wyjść na otwartą przestrzeń.

Mała i Mamrotka

Jeśli w domu, do którego trafia kot, są już inne zwierzęta, to należy liczyć się z tym, że ich reakcje mogą być różne. Nie zawsze nowy przybysz jest od razu tolerowany, często nasi "rezydenci" są zazdrośni, czują się zagrożeni i bardzo starają utrzymać swoją dominującą pozycję. Dlatego nie należy się dziwić, jeśli kot przyjęty w ramach adopcji zostanie ofukany, owarczany lub nawet jeśli nasze zwierzaki będą próbowały go przegonić czy zbić łapami. Z kolei nowy lokator może uciekać do jakiejś wypatrzonej przez siebie kryjówki, lub (co ma miejsce rzadziej) dążyć do konfrontacji, by wywalczyć sobie miejsce w stadzie. W takich konfliktowych sytuacjach niestety wszystko, co możemy zrobić, to cierpliwie czekać. Zwykle po tygodniu czy dwóch zwierzaki kapitulują i same uznają, że trzeba jakoś żyć w tym nowym, powiększonym stadzie. Bardzo rzadko zdarza się, aby nigdy nie doszło pomiędzy nimi do zgody. Trzeba więc jakoś to przetrwać, by potem cieszyć się widokiem wspólnie bawiących się czy śpiących futer.

Niektóre koty tuż po przyjściu do nowego domku przestają jeść lub odwiedzać kuwetę. Zwykle stan taki szybko przechodzi, ale należy kota bacznie obserwować, gdyż jest to objaw niepokojący. Długotrwała głodówka może bowiem spowodować u kota nieodwracalne zmiany w organizmie takie jak stłuszczenie wątroby czy zaburzenie pracy nerek. W razie dłuższego "strajku" należy skonsultować się z lekarzem weterynarii, który postara się pomóc zwierzakowi zanim ten sam zrobi sobie krzywdę. Nie należy więc takiej głodówki bagatelizować.

Greebo w nowym domu

Niekiedy koty, nawet wysterylizowane, po przyjściu do nowego domu przez pierwszych kilka dni załatwiają się poza kuwetą. Zazwyczaj nie jest to nagminne, lecz zdarza się raz czy dwa razy na dobę. Nie należy od razu traktować tego jako kociej złośliwości czy niechęci do kuwety. Niektóre zwierzaki próbują w ten sposób zostawić w nowym miejscu swój zapach. Najczęściej po kilku dniach ten kłopotliwy dla właściciela syndrom znika i nie powraca nigdy więcej. Jeśli więc kot nasiusia nam na ulubioną poduszkę, postarajmy się wykazać cierpliwością i zrozumieniem. Dopiero kiedy taki stan będzie się utrzymywał należy zasięgnąć fachowej porady. Bywa również, że kot omija kuwetę z powodu żwirku, który w niej leży - bo w domu tymczasowym przyzwyczaił się np. do podłoża bentonitowego, a z silikonowym granulatem zwyczajnie nie wie co zrobić. Warto więc upewnić się przed przygarnięciem zwierzaka jakie żwirki są mu znane i początkowo korzystać z tych samych, a potem, w razie chęci zmiany, przekonywać kota stopniowo do kuwetowych nowości.

Istnieje też szereg środków wspomagających wprowadzenie kota do nowego miejsca. Poczynając od wszelkich wyciągów z kocimiętki, którymi możemy spryskać kocie otoczenie, aż do skomplikowanych preparatów bazujących na sztucznych hormonach, które po rozpyleniu lub włączeniu do kontaktu (jak odświeżacz powietrza) wpłyną korzystnie i odstresowująco na naszego zwierzaka. Takich środków warto poszukać w sklepach zoologicznych oraz w internecie. Niektóre firmy (np. Royal Canin) produkują też specjalne karmy które uspokajają i wyciszają zwierzaka w sytuacjach stresowych, ułatwiając mu przystosowanie się do nowych warunków. Kiedy nic innego nie działa, można też podać kotu farmaceutyki, ale jest to ostateczność.

Puchatek mieszka w Zielonej Górze

Bardzo prostym sposobem jest rozłożenie w domu tzw. kompresów familiaryzacyjnych. Są to kawałki jałowej gazy, którymi najpierw wycieramy pyszczek kota (w rejonie jego gruczołów "powitalnych"), a następnie rozkładamy je w pomieszczeniu, w którym przebywa zwierzę - na kanapie, legowisku, na szafce, pod kaloryferem, na oknie. W ten sposób zwierzak poczuje się pewniej, bo będzie go otaczał jego własny zapach. Jest to tani i dość skuteczny trik. Podobnie można postąpić, jeśli mamy w domu kilka zwierząt - warto za pomocą gazy poprzenosić pomiędzy nimi ich zapachy, wycierając tym samym kawałkiem materiału pyszczek to jednego, to drugiego kota. To ułatwi im socjalizację.

Oczywiście zdarzają się też koty bezstresowe - takie, które wchodzą do nowego domu i od razu truchcikiem biegną na kanapę, układają się na niej rozkosznie i z głośnym mruczeniem zapadają w drzemkę, jakby chciały powiedzieć "tu jest moje miejsce - nie przeszkadzaj". I oczywiście wszystkim życzymy, żeby ich zwierzak właśnie tak się zachował. Nie możemy jednak tego obiecać. Radzimy jednak, aby nie zrażać się w obliczu problemów. Koty miewają swoje upodobania, część z nich ma mocne charaktery, ale w gruncie rzeczy potrafią się również doskonale przystosowywać do nowych warunków. Trzeba tylko dać im szansę....