Organizacja Pożytku Publicznego, Adopcja kotów - Wrocław
Login:
Hasło:

Kot wychodzący czy niewychodzący?

Tekst i Foto: Colas, Małgorzata Biegańska, Edyta Turowska

Kot na działce

"Czy kot będzie wychodził na dwór?" To jedno z pytań, które zadajemy osobom zainteresowanym adopcją jednego z naszych futerek. Po co pytamy? Bo taką sprawę trzeba poważnie przemyśleć. Część ludzi uważa, że kot to zwierzę "półdzikie", "myśliwy", którym kierują instynkty, więc powinien mieć dużo wolności. Inni z kolei nie wyobrażają sobie wypuszczenia swojego kota na dwór "samopas". Skąd biorą się tak rozbieżne opinie?

Odpowiedź jest prosta - z doświadczenia. Każdy z nas widział pewnie nie raz kota potrąconego przez samochód, pokaleczonego, rannego. I chyba nikomu nie przyszło do głowy, że ten zwierzak sam jest sprawcą swojego cierpienia. Musimy pamiętać, że koty to zwierzęta mocno impulsywne - czasami najcichszy dźwięk potrafi je poważnie przestraszyć i wywołać gwałtowaną reakcję. A przestraszony kot nie analizuje otoczenia - ma wtedy w głowie tylko jedną myśl: "UCIEKAĆ!!!". Nawet na jezdnię, pod auto...

Denis na balkonie

Zdecydowanie odradzamy wypuszczanie kota bez nadzoru na dwór. Aby kot w Wielkim Mieście był bezpieczny nie może sam wychodzić na spacer! Nie jesteśmy w stanie ochronić go przed licznymi zagrożeniami, takimi jak choćby ruch uliczny czy inni ludzie (a zwłaszcza dzieci). Niektórzy twierdzą, że kot zamknięty całe życie w czterech ścianach jest nieszczęśliwy. Zapominają chyba o losach tysięcy zwierząt, które miały okazję opuścić domowe mury, trafiły na ulicę albo do schroniska.

Stefan na balkonie

Mieszkając w mieście czy na osiedlu warto zrobić bardzo prostą rzecz - zabezpieczyć w domu okno lub balkon, rozciągając specjalną siatkę. W ten sposób będziemy mieć pewność, ze nasz pupil nie wypadnie z okna - chronimy go więc przed potencjalnymi, nieraz bardzo poważnymi urazami. Z drugiej strony dajemy mu możliwość przebywania na dworze, która z pewnością będzie dla niego miła odmianą - zwłaszcza po długiej zimie.

Nie każdy kot nadaje się do wspólnych wypraw czy spacerów, bo taka próba może się skończyć wydobywaniem zwierzaka spod najbliższego samochodu. Ale posiedzieć spokojnie na parapecie czy balkonie, poobserwować ptaki, poznawać kolejne zapachy - proszę bardzo! To na pewno ucieszy naszego domownika - bo zawsze za plecami będzie miał bezpieczny pokój, do którego może się schronić w chwili, gdy poczuje się niepewnie.

Nie oznacza to oczywiście, że nie ma kotów-piechurów, uwielbiających spacery z właścicielem. Coraz częściej widuje się w parkach, na osiedlach czy w miejscowościach wypoczynkowych osoby z kotem w plecaku, który, wypuszczony na trawę, wspaniale się bawi. Takiego zwierzaka nie przeraża ani pies, ani obcy ludzie. Tylko człowiek musi cierpliwie wysłuchiwać okrzyków w stylu "Patrz!!! Kot na smyczy!!!". Ale właśnie takie wyprowadzanie kota na dwór świadczy o odpowiedzialności człowieka - zwierze ma rozrywkę i ruch, a jednocześnie jest bezpieczne.

Sylwester tropiący

Przyuczenie kota do użytkowania smyczy nie jest trudne. Po pierwsze musi być to kot, który pcha się na spacery, więc zgodzi się na wszystko byleby wyjść (nie uszczęśliwiajmy kota na siłę). Po drugie kupujemy odpowiednie kocie szelki, psie się do tego nie nadają z racji budowy kota!!! Po trzecie robimy próbę. Brzmi to brutalnie, ale warto kota przeciągnąć po pokoju w pełnym rynsztunku, żeby zobaczyć, czy się nie "wywinie" z szelek. Lepiej to sprawdzić w domu, niż w chwili zagrożenia na trawniku... Smycz jest sprawą dowolną, sporo kotów ma już rozwijane 5 metrowe psie smycze - tak długość jest wystarczająca i pozwala na kontrolę nad zwierzakiem.

Spacer z kotem też nie musi oznaczać dokładnie spacerowania. Jeden kot lubi spacer, innemu wystarcza siedzenie i obserwowanie okolicy (byleby być na zewnątrz), a jeszcze inny będzie szedł jako kot "tropiący", bardziej zajmując się zapachami niż rozglądaniem, natomiast dla opiekuna raczej będzie to dreptanie w miejscu niż spacerowanie.

Sylwek i Krótki na spacerze

Wbrew pozorom spora ilość kotów wcale nie jest spacerowiczami-samotnikami i chętnie nawiązuje znajomości kocio-kocie i kocio-psie. Nie przejawia się to oczywiście w popiskiwaniu i merdaniu ogonem, jak u psich kolegów. Koty zainteresowane sobą potrafią stać na przeciwko siebie nawet i godzinę udając, że im "nie zależy" i tylko z powiewem wiatru wciągać zapach obcego. Takie widoki są warte poświęcenia godzinki popołudniu.

Kot niewychodzący musi mieć oczywiście zapewnioną rozrywkę, żeby jego życie nie było jednostajne i nudne. Najlepszego zajęcia dostarczy mu jakiś towarzysz zabaw, z którym można pogonić się w berka albo zasnąć tuż przy jego futerku. Koty bardzo lubią zabawy z człowiekiem - poświęć trochę czasu, a dowiesz się, czy Twój Tygrys uwielbia zabawki-myszki czy też woli uciekające piłeczki.

Sylwester na drzewie, cały czas na smyczy

Jeśli wypuszczasz swego czworonożnego przyjaciela samego na nieogrodzony teren w niebezpiecznej okolicy, narażasz jego zdrowie i życie. Pomyśl o tym, zanim otworzysz drzwi, pozwalając mu na samodzielne wyprawy.