Organizacja Pożytku Publicznego, Adopcja kotów - Wrocław
Login:
Hasło:

Jak karmić dorosłego kota

"Jak mam karmić mojego kota? Ile jedzenia mu dawać? Lepiej mokrą czy suchą karmę?" Takie pytania bardzo często zadają ludzie, którzy adoptują zwierzęta w naszej Fundacji. Dlatego postaram się jak najlepiej wyjaśnić problem kociego żywienia, choć jest to temat niewyczerpany i zależny od bardzo wielu zmiennych.

Tekst i Foto: Małgorzata Biegańska

Kot polujący na ... motyla,
fot. Briggs

Kot w naturze

Aby odpowiednio przeanalizować kwestię kociej diety, trzeba przede wszystkim spojrzeć na kota jak na dzikie zwierzę. W naturalnym środowisku kot to drapieżnik, łowca. I właśnie to najbardziej odróżnia go od psa, który z zasady jest padlinożercą. Wystarczy popatrzeć na uzębienie obu tych zwierzaków, aby zdać sobie sprawę z różnic w ich sposobie odżywiania.

Kiedy już sobie uświadomimy ten najważniejszy fakt, cała reszta zacznie się nam układać w logiczną całość. Wynika z tego jasno, że kot będzie potrzebował jedzenia świeżego, z dużą zawartością mięsa. Ta prosta zasada jest podstawowym warunkiem kociej diety.

Dieta zależy od wieku, stanu zdrowia i trybu życia

Nie jest chyba żadna tajemnicą, że to co jemy, zależy od naszego wieku i kondycji. Z kotami jest dokładnie tak samo. Można ogólnie wyróżnić trzy rodzaje suchej karmy dla tych zwierząt:

  • karmy dla kociąt - zawierają dużo białka, tłuszczy i innych składników niezbędnych dla prawidłowego rozwoju organizmu, uzupełniają również poziom wapnia. O prawidłowym karmieniu kociąt obszernie informuje artykuł "Opieka nad maleńkim kociakiem".
  • karmy bytowe dla kotów dorosłych - są przeznaczone dla zwierząt w wieku od 12 miesięcy do 10 lat. W tym okresie dostarczają kotu energii, spełniają jego zapotrzebowania kaloryczne, dbają o dobrą kondycję. Rozróżniamy karmy dla kotów wychodzących lub przebywających stale w domu,
  • karmy dla seniorów - są przeznaczone dla zwierząt starszych, powyżej 10 roku życia. Zawierają mniej białka i są lekkostrawne, by nie obciążać układu trawiennego kota.
Mikołaj-nerkowiec na diecie specjalistycznej

Prócz trzech podstawowych grup istnieje również cała gama tzw. diet weterynaryjnych o działaniu leczniczym. Stosuje się je u zwierząt z rozmaitymi schorzeniami. Inną dietę podajemy kotu cierpiącemu na choroby nerek i pęcherza, inną cukrzykowi, inną kotu z bardzo wrażliwym przewodem pokarmowym, a jeszcze inną alergikowi. O doborze takiej karmy decyduje weterynarz. Jest ich naprawdę wiele, nie wszystkie jednak sprawdzają się w konkretnych przypadkach. Czasami znalezienie tej odpowiedniej zajmuje długie miesiące.

Z kolei z grupy karm bytowych możemy wyłonić dwa bardzo ważne rodzaje:

  • karmy dla kotów sterylizowanych - ich zadaniem jest ochrona układu moczowego kotów po zabiegu sterylizacji. Jest to ważne zwłaszcza u kastrowanych kocurów, bowiem są one nieco bardziej niż kotki narażone na schorzenia dróg moczowych.
  • karmy typu "light" - są to karmy niskotłuszczowe, dla kotów z tendencjami do tycia i nadwagi. Stosuje się je również u kotów po zabiegu sterylizacji, bowiem część zwierząt wykazuje wtedy skłonności do nadmiernego obrastania tłuszczykiem.

Lepiej sucha czy mokra?

Większość kotów lubi karmy mokre. Ale to nie znaczy, że jest to dla nich dieta najlepsza. O wyższości karm suchych nad mokrymi i odwrotnie można dyskutować bardzo długo, jest to "temat-rzeka" i każdy ma w tej sprawie coś innego do powiedzenia. Dlatego przedstawię tutaj swoje zdanie i argumenty, które je popierają.

Szczurek zajada się tuńczykiem w sosie

Jestem zwolenniczką opierania kociego żywienia na karmie suchej. Dlaczego? Bo, moim zdaniem, jest zdrowsza. Zawiera więcej składników mineralnych, często chroni wewnętrzne organy kota, posiada odpowiednie proporcje składników mięsnych, włókien, błonnika, uzupełnia mikroelementy, jest też mniej tłusta.

Nie oznacza to oczywiście, że moje zwierzęta nie dostają mokrego jedzenia. Traktuję je jednak bardziej jako przysmak, urozmaicenie w normalnej, suchej diecie. Raz na dwa - trzy dni dzielę pomiędzy moje dwa futra jedną mała puszeczkę, którą wcinają ze smakiem. Dzięki temu mam szczęśliwe i zdrowe koty, które utrzymują dobrą wagę i kondycję.

Jeśli natomiast mamy kota wybrednego, który z sobie tylko wiadomych przyczyn nie chce jeść karmy suchej - nie zmuszajmy go do zmiany diety. Postarajmy się natomiast kupować mu karmy dobrej jakości. Przeciętna puszka kociej karmy, dostępna w dowolnym sklepie czy markecie, zawiera poniżej 4% mięsa w swoim składzie. Reszta to dodatki i wypełniacze, którymi producent faszeruje swoje jedzenie. No i oczywiście ogromna ilość wody - tak samo jak w kiepskiej jakości wędlinach.

Dlatego apeluję - czytajmy skład. Warto wejść na strony internetowych sklepów zoologicznych i poczytać dokładnie co jest zawarte w poszczególnych karmach. Okazuje się bowiem, że przy niewielkich różnicach w cenie można dokonać świetnego wyboru dla naszego pupila i zamiast karmy z 4% zawartością mięsa wybrać taką, w której mięsa jest blisko 20%. Przecież kot to drapieżnik, jego dieta powinna zawierać mięso.

Często na karmę miękką skazane są te zwierzęta, które mają problemy z uzębieniem - czy to z powodu wieku, czy chorób przyzębia, czy też cierpiące na tzw. idiopatyczne zapalenie dziąseł. Niektóre koty miewają również wady zgryzu, które utrudniają im rozgryzanie twardych chrupek. Takim kotom oczywiście nie możemy odmawiać puszki karmy. Ale może warto wówczas poczytać więcej np. o karmach typu BARF?

Karma mokra typu BARF

Skrót ten można przetłumaczyć na dwa sposoby:

  • Biologically Appropriate Raw Food (biologicznie zbilansowane surowe jedzenie),
  • Bones and Raw Food (kości i surowe jedzenie).

Jest to dieta przeznaczona dla psów i kotów, składająca się z mielonego w odpowiednich proporcjach surowego mięsa i kości. Jej celem jest maksymalne zbliżenie sposobu żywienia zwierzaka do diety naturalnej, nieprzetworzonej. Więcej na temat karm typu BARF można poczytać tutaj:

Zaletą gotowej karmy BARF jest jej odpowiednie zbilansowanie - składniki są dobierane przez specjalistów w takich proporcjach, żeby nasz zwierzak czuł się jak najlepiej. Ale czy możemy sami dawać kotu surowe mięso? Osobiście uważam, że tak - ale również tylko jako smakołyk. Nic się nie stanie, jeśli nasz kot od czasu do czasu zje kawałek kurzego fileta lub kilka kostek wieprzowiny. Część kotów bardzo lubi podroby, takie jak serca czy żołądki. Możemy je przed podaniem sparzyć (często robi się tak z mięsem ryb), lub lekko podgotować. Ale najważniejsze, żeby mięso było świeże. Dlaczego? O tym za chwilę...

Czego absolutnie nie dawać kotu?

Tutaj niestety lista jest długa. Koty to zwierzęta o bardzo delikatnym przewodzie pokarmowym, którego praca może zostać łatwo zachwiana. Czasami nasz kot prosi nas o smakołyki, dopomina się o kawałek naszego obiadu czy kanapki. Jednak najczęściej nie są to dla niego rzeczy dobre i zdrowe. Spełniając jego zachciankę możemy mu zaszkodzić.

A więc nie należy dawać kotu:

  • zepsutego jedzenia - ZWŁASZCZA MIĘSA !!! Kot to nie pies, który, jako padlinożerca, z łatwością radzi sobie z przetrawieniem nieświeżego pokarmu. U kota podgniłe mięso czy ryba mogą wywołać ostre sensacje żołądkowe - biegunkę, wymioty, gorączkę. Większość kotów i tak nie ruszy zepsutego jedzenia, ale zawsze znajdą się łakomczuchy, które spróbują skonsumować resztki. Dlatego apeluję - NIE RÓBMY TEGO. Jeśli kot ma dostawać smakołyki - niech będą dla niego bezpieczne,
  • soli - przede wszystkim z tego powodu nie powinno się dawać kotu ludzkich wędlin. Jego nerki będą miały poważny kłopot z pozbyciem się ogromnych ilości soli, które są dodawane do ludzkiego pokarmu. Jeśli chcemy kota uszczęśliwić - dajmy mu kawałek surowego mięsa, a pasztet czy parówkę zostawmy dla siebie,
  • ostrych potraw - tutaj zasada jest taka sama jak przy soli. Ostre przyprawy, takie jak pieprz, papryka, chili itp. mogą nie tylko uszkodzić ścianę żołądka kota, ale także zaburzyć prace jego nerek,
  • przetworów zawierających konserwanty - w naturze kot nie zetknąłby się z czymś takim. Unikajmy więc wszelkiego rodzaju wędlin konserwowych lub innych rzeczy, które kot mógłby nam wykraść spod rąk. Taka przekąska nie wyjdzie mu na dobre,
  • potraw tłustych - olej spod szprotki czy śledzia może i pięknie pachnie rybką i kot z upodobaniem go wyliże, ale nie należy się dziwić jeśli krótko potem dostanie bardzo silnego rozwolnienia. W naturalnych warunkach koci przewód pokarmowy nie jest przystosowany do trawienia ciężkich tłuszczy. Dlatego unikajmy podawania kotom rarytasów takich jak masło, oleje, żółty ser itp.,
  • cebuli, czosnku i innych roślin tego rodzaju - spożycie przez kota cebuli - czy to smażonej, czy gotowanej (rzadko które koty jedzą cebulę na surowo) może doprowadzić do trwałego uszkodzenia wątroby. Uważajmy więc, aby kot nie zjadał takich rzeczy,
  • czekolady i słodyczy - koty w większości nie czują smaku słodkiego (istnieją oczywiście wyjątki od tej reguły), dlatego podawanie im słodyczy jest zupełnie bezcelowe. Koty domagają się ich na zasadzie naśladownictwa - Pani je ciasteczko, to kotek też chce. Szczególnie niebezpieczna dla kotów (jak i dla psów) jest czekolada, a dokładniej kakao. Podanie tym zwierzętom większej ilości gorzkiej czekolady może wywołać nawet śmierć zwierzaka.
  • MLEKA i ŚMIETANY - tutaj zdania są bardzo podzielone. Wielu ludziom bowiem kot kojarzy się przede wszystkim z piciem mleka ze spodeczka. Okazuje się jednak, że jest to dla niego BARDZO NIEWSKAZANE. Co ważne KOT NIE POWINIEN PIĆ MLEKA W ŻADNYM WIEKU - ani jako kociak, ani jako zwierzę dorosłe. Wynika to z faktu, iż koci przewód pokarmowy nie trawi laktozy, a więc głównego składnika mleka krowiego. Z kolei śmietana dodatkowo jest zwykle bardzo tłusta, co jeszcze bardziej zaburza procesy trawienne. Koty po wypiciu mleka często dostają dotkliwych biegunek, które ciężko powstrzymać. Najlepiej więc dawać naszemu pupilowi do picia czystą, świeżą wodę lub też specjalne kocie mleko np. "Klara", które można nabyć w sklepach zoologicznych.

Dzienna dawka jedzenia

Bunia i Stefan zgodnie dzielą się posiłkiem

Często ludzie pytają ile jedzenia w ciągu dnia powinno dostać ich zwierzę. Od razu zaznaczam, że nie ma na to prostej odpowiedzi. Ilość podawanej karmy zależy od bardzo wielu czynników: od wieku zwierzęcia, jego trybu życia (czy jest ruchliwe i aktywne, czy może woli cały dzień spać na poduszce), od tego czy jest to kot domowy czy wychodzący, czy ma tendencje do tycia, czy jest po zabiegu sterylizacji, czy woli karmę suchą czy mokrą. Można długo wymieniać. Co więc robić?

Na paczkach dobrej karmy zawsze umieszczana jest tabela, która przelicza nam wagę kota (a często także jego wiek) na ilość jedzenia, które kot powinien spożyć w ciągu dnia. I tak np. kot po kastracji ważący około 4 kg, prowadzący względnie aktywny tryb życia, ale nie będący kotem wychodzącym i nie mający tendencji do tycia może (wg przelicznika firmy Royal Canin) zjadać dziennie około 65 g suchego jedzenia dla kotów sterylizowanych.

Podobnie ma się sprawa z jedzeniem mokrym - na puszkach widnieje zwykle dzienne zapotrzebowanie kota na mokrą karmę. Trzeba więc znać wagę swojego kota i co nieco o nim wiedzieć, aby prawidłowo skomponować mu dzienną porcję jedzenia.

Kocia otyłość

Najważniejsze jest jednak to, aby kota NIE PRZEKARMIAĆ. Niestety wielu ludzi wciąż uważa, że zadbane zwierzę to takie, na którym widać tylko fałdy tłuszczu, a łapki gubią się gdzieś pod wielkim brzuszyskiem. Jednak trzeba pamiętać, że takie zwierzę WCALE NIE JEST SZCZĘŚLIWE. Otyły kot ma problemy z poruszaniem się, z higieną osobistą, staje się osowiały i przestaje się ruszać, co często jeszcze bardziej pogarsza jego nadwagę. Koty otyłe zapadają również na całą masę ciężkich chorób, takich jak choćby cukrzyca, której niestety nie da się skutecznie leczyć. Czy naprawdę taki los ma spotkać owo "zadbane zwierzę"?

Gruby i jego miska

Dodatkowo trzeba pamiętać, że kota bardzo ciężko jest odchudzić. Nie można mu po prostu zabrać jedzenia, bowiem można doprowadzić do stłuszczenia wątroby i śmierci zwierzaka - może to nastąpić nawet u kota, który głoduje "tylko" 48h. Kot, który przywykł do obżarstwa, a potem nagle zostaje przestawiony na odchudzającą karmę typu "light", i to jeszcze serwowaną w niewielkich dawkach, będzie nieszczęśliwy i rozgoryczony. Może próbować wymuszać na właścicielu podanie mu jedzenia głośnym i natrętnym miauczeniem, może w odwecie zniszczyć coś w domu, lub zacząć załatwiać się poza kuwetą.

Wszystkich tych sytuacji można uniknąć, jeśli tylko utrzymamy kota w dobrej kondycji. Świetnym rozwiązaniem jest przyzwyczajenie zwierząt do karmienia "na godziny". Nauczmy futerka, że dostają jeść np. 3 razy na dobę - rano przed naszym wyjściem do pracy, w porze obiadu, oraz wieczorem. Nie jest dobrze, jeśli koty objadają się tuż przed naszym snem, bowiem wtedy najczęściej zaczyna rozpierać je energia i zamiast odpoczynku mamy w domu kocie gonitwy. Dlatego karmmy kota na około 2 godziny przed planowanym przez nas pójściem spać - wówczas i my i kot zaśniemy w podobnym czasie. Kot karmiony "na godziny" jest spokojniejszy, nie objada się na jedno "posiedzenie", bo ma pewność, że o wyznaczonej porze znów dostanie swój posiłek. Dzięki temu nie musi jeść na zapas.

Niektóre koty w ten sposób mogą nam posłużyć jako budzik, - jeśli kot jest przyzwyczajony, że śniadanie dostaje o 8.00, to w dzień wolny od pracy niechybnie poinformuje o tym swojego właściciela.

Jak zostawić kota z jedzeniem?

Technika w służbie kota - miska automatyczna

Czasami każdy z nas musi wyjechać - podróż służbowa, nagły wyjazd rodzinny, wypadek losowy. To się zdarza. Co wówczas zrobić z kotem, jeśli nie mamy rodziny, przyjaciół lub sąsiadów, którzy akurat mogliby do niego podejść?

No cóż, jeśli nasza nieobecność w domu nie przekroczy 48h, to sprawa jest do opanowania. Można spokojnie nasypać kotu kilka misek suchego jedzenia i porozstawiać je po domu. W miarę jak zwierzak będzie odczuwał głód, sukcesywnie będzie podjadał sobie z kolejnych misek. W ten sposób bez kłopotu przetrwa do naszego powrotu. Pamiętajmy również, aby zostawić mu wtedy większą niż zwykle miskę z wodą oraz czystą kuwetę, aby nie zastać po powrocie niemiłej niespodzianki na dywanie.

Stefan jedzący z miski automatycznej

A co, jeśli mamy kota-łakomczucha i obawiamy się, że całą zostawioną karmę spróbuje zjeść "na raz"? Tutaj rozwiązaniem jest miska automatyczna. Programuje się ją na godziny, miska posiada 4 komory i otwiera je sukcesywnie o wyznaczonych porach. To bardzo dobre rozwiązanie również dla osób, które pracują w systemie zmianowym i muszą regularnie zostawiać kota samego w domu. W ten sposób mimo że nas nie ma, nasz zwierzak je o odpowiednich porach i dostaje zawsze precyzyjnie wydzielone dawki karmy.

Jeżeli natomiast planujemy wyjechać na dłużej niż dwie doby, a kota nie możemy zabrać ze sobą - zapewnijmy mu koniecznie odpowiednią opiekę na czas naszej nieobecności.

Co jeszcze jest ważne?

Świeża woda jest bardzo ważna

Prócz samej karmy trzeba pamiętać o kilku ważnych rzeczach niezbędnych dla prawidłowego żywienia naszego zwierzaka:

  • stały dostęp do świeżej wody - jest konieczny, szczególnie jeśli podstawą żywienia kota jest karma sucha. Jej strawienie wymaga sporej liści wody, pobieranej z organizmu zwierzaka. Jeśli kot nie będzie jej stale uzupełniał, może dojść do uszkodzenia nerek i układu moczowego. Dlatego pamiętajmy o wodzie, która będzie wymieniana każdego dnia na świeżą.
    Warto też pamiętać, aby nie dawać kotom wody MINERALNEJ, ponieważ duża zawartość minerałów także może doprowadzić do uszkodzenia nerek zwierzaka. Jeśli chcemy naszemu pupilowi serwować wodę z butelki, pilnujmy, aby była to woda ŹRÓDLANA np Żywiec. Dobrze sprawdza się także pojenie kotów wodą oczyszczaną przez domowe filtry typu "Brita".
  • Zdrowotne przysmaki są smaczne i zdrowe
  • dodatki witaminowe - nawet najlepszej karmie nie zaszkodzi, jeśli wspomożemy ją jakimś witaminowym dodatkiem. Istnieje bardzo wiele takich "przysmaków", które dodatkowo podtrzymują prawidłowy poziom mikroelementów w organizmie zwierzaka. Szczególnie ważne jest podawanie preparatów zawierających taurynę, która odpowiada za prawidłowe funkcjonowanie wzroku kota. Wiele preparatów poprawia również wygląd sierści kota, pomaga utrzymać zęby bez nalotu, który łatwo przeradza się w kamień nazębny itd. Podając kotu takie przysmaki nie tylko sprawiamy mu przyjemność, ale także dbamy o jego zdrowie.
  • Stefan i Bunia uwielbiają pastę odkłaczającą
  • pasty odkłaczające - są to pasty dostępne u weterynarzy lub w sklepach zoologicznych. Ich celem jest usuwanie z przewodu pokarmowego kota zalegających tam kul włosowych. Podawanie takich past jest szczególnie wskazane w przypadku tych zwierzaków, które często wymiotują. Należy pamiętać, że kot to zwierzę bardzo czyste, które ciągle dba o swoją higienę i wylizuje swoje futerko. W ten sposób do jego organizmu dostają się duże ilości futra, z którymi kot sam nie może sobie poradzić. Regularne podawanie pasty zapobiega zaczopowaniu jelit kota, utrzymuje go w lepszej kondycji i ułatwia mu pozbywanie się zalegających złogów futra z żołądka i jelit.

Jakość = cena, cena = jakość, jakość = zdrowie

Niestety nie da się uciec od tego, że dobra karma zazwyczaj sporo kosztuje. Ale pamiętajmy, że im lepiej karmimy swojego kota, tym lepsze daje to efekty ogólne. Dobrze odżywione zwierzę przede wszystkim jest zdrowsze. A co za tym idzie - lepiej się czuje, jest weselsze i daje więcej radości nam, jego opiekunom. Może więc warto przekalkulować sobie - czy lepiej oszczędzać na karmie, ale odwiedzać weterynarza, czy też należy więcej wydać na karmę, ale za to oszczędzić na wizytach lekarskich.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie każdego stać na to, aby stosować się do wszystkich uwag i zasad zamieszczonych w tym artykule. Ale może warto wdrożyć choć kilka podsuniętych tutaj rad i pomysłów... Każdy z nas dba o swoje zwierzęta najlepiej jak potrafi. Jednak czasami właściciel popełnia błędy żywieniowe z powodu zwykłej niewiedzy. Mam nadzieję, że ten tekst pozwoli w przyszłości uniknąć choć części z nich...