Karma dla kotów z Kozanowa
Tekst: Małgorzata Biegańska, foto: Karmiciel
17 września 2010
Natłok spraw, które spadły na nasze fundacyjne barki, niestety uniemożliwił nam poinformowanie Was do razu o tym dobrym fakcie. Niemniej jednak pragniemy donieść, że koty na Kozanowie, którym tyle dobrych dusz zaoferowało pomoc w czerwcu, nadal mają się dobrze. Najbardziej potrzebującym została udzielona pomoc weterynaryjna, a Pan Karmiciel, który się nimi opiekuje, na bieżąco donosi nam o ich stanie.
» Więcej «
Dzięki funduszom, zebranym podczas czerwcowej akcji, zostało również zakupione 20 kg suchej karmy firmy Sanabelle, która jeszcze w sierpniu trafiła do kocich misek. W ten sposób, dzięki Waszej pomocy, koty są dobrze zaopatrzone na początek jesieni. Bardzo serdecznie dziękujemy w ich imieniu.
Gdyby ktoś jeszcze pragnął finansowo wesprzeć kozanowskie futerka, to przypominamy o możliwości dokonania wpłaty na nasze fundacyjne konto z dopiskiem "Darowizna na cele statutowe". Jeśli natomiast ktoś wolałby pomóc w formie materialnej, np. przynosząc karmę, to prosimy o kontakt z Fundacją. Idzie zima - każda pomoc będzie bezcenna. Wszelkie fundusze oraz dary zostaną przekazane kocim podopiecznym karmiciela.
A to kozanowscy mieszkańcy:
» Ukryj «
Relacja z Kozanowa
Tekst i foto: Małgorzata Biegańska
13 czerwca 2010
W niedzielę udaliśmy się wraz z Panem Karmicielem na kozanowskie działki. Zabraliśmy trochę karmy i wyruszyliśmy na poszukiwanie kotów. Pierwsza sprawa, która nas uderzyła, to unoszący się w powietrzu zapach mułu i zgnilizny - nadal utrzymujący się na tym obszarze. I komary - choć ponoć tego dnia i tak nie było ich dużo.
Idąc przez tereny działek można dokładnie zobaczyć jak wysoko sięgała woda - widać to po zamulonych krzewach, szarych liściach, poniszczonych roślinach. Był jej tam przynajmniej metr, a w niektórych miejscach o wiele więcej, bo teren jest pofałdowany. Widok jest na prawdę przerażający. A w niektórych miejscach nadal stoją rozlewiska, nie do wszystkich działek da się dojść.
» Więcej «
Na tych działkach, z których woda już zeszła, część roślin jest zupełnie poniszczona. Na altankach widać ślady jak wysoko dochodziło zalanie. Wiele altankowych piwnic nadal stoi pod wodą. Niestety część kotów w panice schowała się właśnie tam i nie udało się ich już uratować. Ale to nie oznacza, że na Kozanowie kotów nie ma. Jest ich bardzo wiele i wszystkie potrzebują pomocy...
Pierwsze koty, jakie spotkaliśmy, to zaprzyjaźnione stado Pana Karmiciela, które czekało na niego w wyznaczonym miejscu, a więc:
Clyde - biało-czarny miziasty kocur:
Bonine - jego "żona", która trzyma dystans, ale nie boi się nadmiernie:
Misiek Drugi - czarny kocurek, który zdecydowanie nie ufa ludziom, ale chęć najedzenia się jest u niego silniejsza niż strach:
Następnie udaliśmy się na działkę Teściów Pana Karmiciela, gdzie można było dokładnie zobaczyć szkody wywołane powodzią. Zostawiliśmy jedzenie, przy którym prawie natychmiast pojawił się nieznany, czarno-biały kot. Był tak wygłodzony, że nawet nie udawał, że gryzie zostawioną mu karmę - po prostu połykał całe kawałki:
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze przy "naszym" stadzie, żeby dołożyć jedzenia i pomiziać się z kotami. Clyde był wyraźnie zadowolony.
Na trasie do samochodu spotkaliśmy jeszcze dwa futerka - bardzo przyjazną koteczkę, która chciała się do nas miziać, ale jednak strach okazał się silniejszy:
i pięknego kocura, który biegł za nami bardzo długo, żeby sprawdzić czy nie mamy jeszcze czegoś do jedzenia,:
Koty na Kozanowie nadal pozostały - każdego dnia spotyka się jakieś nowe futerko. To ogromny kompleks działek z dużą ilością zamieszkujących go zwierząt. Nie zapomnijmy o nich tylko dlatego, że za dwa czy trzy miesiące nikt już nie będzie myślał o skutkach powodzi. One tam pozostaną i nadal będą liczyły na nasze wsparcie...
» Ukryj «
Koci dramat na Kozanowie
Tekst: Małgorzata Biegańska, Foto: Karmiciel
10 czerwca 2010
Powódź to przerażająca katastrofa. Wielka woda, której nikt nie może się przeciwstawić, zabiera dobytek ludzi, pozbawia warunków do życia, w jednej chwili niszczy domy i nadzieję na spokojne jutro. Ale pamiętajmy, że powódź, to nie tylko dramat ludzi. W jej trakcie, a przede wszystkim po niej, cierpią także zwierzęta...
Na wrocławskim Kozanowie o powodzi wiedzą wszyscy. To nieszczęsne osiedle, wybudowane na polderach zalewowych Odry, w tym roku po raz kolejny znalazło się pod wodą. Ale Kozanów to nie tylko bloki i domy, których mieszkańcy zmagają się teraz z usuwaniem skutków katastrofy. To również ogródki działkowe, a na nich zalane altanki, zamulone ścieżki, podmokłe grządki. I koty... Cała masa kotów, które zostały bez wsparcia, bez pomocy, bez szans na przeżycie. Które czeka teraz głód, choroby i strach.
» Więcej «
Na początku czerwca do naszej Fundacji zgłosił się Pan, który pomaga kotom na kozanowskich działkach. Zaniepokoiła go sprawa dorosłego kocura, który pojawił się tam w nie najlepszym stanie. Niestety wszystkie nasze domy tymczasowe były w tym czasie zajęte przez kocięta, więc nie mogliśmy nigdzie kota przechować. Ale dzięki tej sprawie nawiązaliśmy z Panem bliższy kontakt. Przybliżył on nam dramat, który rozgrywa się w tej części Wrocławia. Oto fragmenty jego listu z 6 czerwca:
Rzadka okazja do najedzenia się
"Sytuacja kotów jest gorzej niż zła. Niektóre z nich otrzymują ograniczoną pomoc od działkowiczów - dzieje się tak wtedy, gdy koty trafiają na ludzi ze swojego terytorium. Pozostałe - te z jeszcze zalanych terenów, takiej pomocy nie mają. W związku z zagrożeniem powodziowym ruch na działkach jest coraz mniejszy. Koty, ciągle zestresowane przeżyciem poprzedniego potopu, są na obszarze bardzo zanieczyszczonym, pozbawionym możliwości upolowania czegokolwiek - nie ma tam myszy, nornic, kretów, ptaków."
Niestety nawet po zejściu wody upłyną długie tygodnie, nim życie na działkach wróci do normy. W tym czasie koty zamieszkujące te rejony będą przede wszystkim cierpiały z powodu głodu i braku schronienia. Teren, który dotąd był ich spokojnym, przyjaznym domem, teraz stał się śmiertelną pułapką. A one niestety nie mają gdzie pójść...
Dlatego zwracamy się z dramatycznym apelem do wszystkich ludzi kochających zwierzęta. POMÓŻMY KOTOM Z KOZANOWA. Potrzebna jest przede wszystkim karma, gdyż te zwierzaki nie mają nic do jedzenia - żyją tylko dzięki pomocy ludzi. Wolontariusze naszej Fundacji mogą przejmować dary w różnych miejscach Wrocławia - wystarczy tylko się z nami skontaktować w tej sprawie. Na prawdę prosimy o WSZELKĄ POMOC - przede wszystkim MATERIALNĄ... Także "Zbiórka dla karmicieli" zostanie w czerwcu poprowadzona pod hasłem pomocy kozanowskim kotom.
» Ukryj «
Nr rachunku Fundacji Kocie Życie:
ALIOR BANK: 30 2490 0005 0000 4500 8315 1633
W tytule przelewu proszę wpisać JEDYNIE:
"Darowizna na cele statutowe".
Wskazanie w postaci imienia kota, czy konkretnej zbiórki prosimy wymienić piszać na adres mailowy: kociezycie@wp.pl podając swoje imię, nazwisko, kwotę i cel przelewu. Pomoże nam to w rozliczeniach finansowych.
W przypadku braku maila cała kwota zostanie przez nas rozdysponowana na potrzebujące koty.
Rozliczenie zbiórki
Poniżej znajduje się dotychczasowe rozliczenie zbiórki. Ze względu na ochronę danych podajemy wyłącznie inicjały osób, które przekazały darowiznę na rzecz kotów z Kozanowa.
Zebrane środki zostaną przeznaczone na opłacenie wizyty weterynarza na działkach oraz na zakup karmy.
| Data | Wpłata od / Wypłata | Kwota |
| 14.06.2010 | B. A. | 50,00 zł |
| 14.06.2010 | R. W. | 100,00 zł |
| 17.06.2010 | A. K. | 50,00 zł |
| 28.06.2010 | A. P. | 25,00 zł |
| 01.07.2010 | W. M. | 50,00 zł |
| 20.08.2010 | Zakup 20kg karmy | -170,00 zł |
|
| Wpływy: | 275,00 zł |
| Wydatki: | -170,00 zł |
| Saldo: | 105,00 zł |
Wszystkim darczyńcom bardzo serdecznie dziękujemy !!!
Fundacja Kocie Życie podjęła decyzję o zakupie karmy dla kotów z Kozanowa za kwotę ok. 170 zł. Dokładne rozliczenie wydatków zamieścimy niebawem, gdy przekażemy zamówienie. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że pozostajemy w stałym kontakcie z opiekunem kozanowskich futerek.