Organizacja Pożytku Publicznego, Adopcja kotów - Wrocław
Login:
Hasło:

O przyczynach oddawania kota

Tekst: Gutek i Małgorzata Biegańska, Foto: Małgorzata Biegańska i Kulka

Na fundacyjny adres e-mail często trafiają wiadomości, których nie chcielibyśmy tam znajdować. Takie, o których nie chciałoby się myśleć, o których chcielibyśmy zapomnieć. Zaczynają się one zazwyczaj słowami: Muszę oddać mojego kota, bo... Postaram się tutaj odpowiedzieć na problemy zawarte w przynajmniej niektórych z nich.

Muszę oddać kota, bo... mam alergię

Jednym z najczęstszych powodów do rozstania się z naszym czterołapym przyjacielem jest nieoczekiwana alergia, nasza lub któregoś z domowników. Jeśli nagle zaczynamy bez powodu kichać, drapać się, kaszleć, dostaniemy wysypki - bardzo często winowajcę widzimy w kocim futrze. Od naszej determinacji i przywiązania do zwierzęcia zależy wtedy, czy będzie mogło ono zostać w naszym domu. Niestety, również dzisiaj często trafiamy do lekarzy, którzy podstawową receptę na pozbycie się alergii widzą w oddaniu kota. Nie myślą oni o tym, że kocia ślina, roznoszona po domu za pośrednictwem sierści, jest tylko jednym z bardzo wielu potencjalnych alergenów. Co w tej trudnej sytuacji może zrobić kochający, odpowiedzialny właściciel?

Po pierwsze testy. Naprawdę, w dzisiejszych czasach, kiedy wokół nas pełno jest chemii, spalin i rozmaitych środków konserwujących dodawanych nawet do jedzenia, alergen odzwierzęcy wcale nie musi być tym, co nas uczula. Jeśli jednak okaże się, że to nasz przyjaciel jest przyczyną problemów, nadal nie musimy natychmiast wyrzucać go z naszego domu i serca. Istnieją kuracje odczulające, leki, które przy alergii i tak będziemy musieli zażywać, a które na pewno ułatwią nam życie.

Więcej na ten temat można przeczytać w naszym artykule "Kot, człowiek i alergia".

...jestem w ciąży/ ...mam małe dziecko

Często czujemy się zadziwieni jak ciąża potrafi zmienić sposób myślenia przyszłych rodziców. Ludzie opiekujący się do tej pory z miłością kotem, wpadają nagle w panikę i natychmiast chcą się go pozbyć. Dlaczego? Odpowiedzieć można jednym, groźnym słowem: toksoplazmoza. Zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy, że choroba, groźna dla kobiet w ciąży, choroba, której nosicielami faktycznie są niektóre koty, nie stanowi realnego zagrożenia przy zachowaniu zasad podstawowej higieny. Na czas ciąży odpowiedzialną misję sprzątania kuwety lepiej powierzyć partnerowi, lub, w ostateczności, robić to w gumowych rękawiczkach. Toksoplazmoza nie zagraża również kobietom, które przeszły ją przed ciążą, często nawet o tym nie wiedząc. Dlatego warto zrobić sobie odpowiednie badania - choćby u naszego okulisty, bowiem ta choroba pozostawia niewielkie zmiany na rogówce oka. Niestety mało kto o tym wie...

Dziecko i kot to świetny duet

Kot, któremu udało się zostać w domu podczas ciąży kobiety, nadal nie może czuć się bezpiecznie. W naszym na pozór wykształconym społeczeństwie do dziś pokutuje przesąd: kot może udusić niemowlę! Skąd ten pomysł? Być może nasi przodkowie w kotach właśnie widzieli sprawców zjawiska, które znamy niestety i dziś, czyli nagłej śmierci łóżeczkowej? Naturalnie, nie należy zostawiać niemowlęcia sam na sam z kotem, tak jak nie zostawilibyśmy go z psem, szczurkiem, chomikiem itd. Zwierzę to tylko zwierzę, to rodzic jest odpowiedzialny za jego kontakt z dzieckiem.

Nie oznacza to jednak, że wraz z pojawieniem się w domu dziecka mamy wpadać w histerię. Mały człowiek lepiej się rozwija w towarzystwie zwierzaka, uczy się czułości, empatii, a z czasem także szacunku dla innych istot. Ucząc go opieki nad pupilem wyrabiamy w maluchu poczucie obowiązku i odpowiedzialności. Ten korzystny wpływ na wychowanie jest udowodniony przez wielu prozwierzęcych psychologów. Kot i dziecko to doskonały duet.

...kot jest agresywny wobec mnie / wobec dziecka

To już niestety większy problem. Pierwszy przypadek jest łatwiejszy do rozwiązania, natomiast w drugim, kiedy rodzic musi przeciwstawić sobie miłość do dziecka i przywiązanie do zwierzęcia, to drugie zwykle przegrywa. Trudno się dziwić, bo czasami wyboru po prostu nie ma. Warto jednak zastanowić się, co może być przyczyną takiej sytuacji...

Koty z natury nie są zwierzętami agresywnymi. Napady agresji zdarzają się u nich rzadko, a jeśli już mają miejsce, to prawie zawsze mają też poważną przyczynę. Przede wszystkim może to być zazdrość. Choć brzmi to absurdalnie, to kot zaatakuje tę osobę w domu, na której jej najbardziej zależy, z która czuje się najbardziej związany. Zupełnie jakby myślał "Ja cię tak strasznie kocham, a ty przestałeś mnie zauważać, no to ja ci teraz pokaże co potrafię...". W takich sytuacjach jest tylko jedna podstawowa rada: POŚWIĘCAĆ KOTU MNÓSTWO CZASU. Bawić się z nim, rozpieszczać, głaskać, nosić, czesać, robić wszystko to, co kot uwielbia. Musimy pokazać mu, że wcale nie kochamy go "mniej", że nadal jest dla nas "tym najważniejszym kotem na świecie". To często pomaga.

Agresja może wynikać również z chęci wymuszenia czegoś na właścicielu, może być próbą manifestacji. Wówczas warto sięgnąć po środki "wspomagające", takie jak specjalistyczne karmy o działaniu uspokajającym, dodatki do jedzenia, które wyciszają emocje zwierzaka. No i trzeba również zastanowić się, dlaczego kot chce nas sterroryzować.

Najtrudniej jest wtedy, gdy zmiany w zachowaniu kota są uwarunkowane przez zmiany w psychice. Niestety koty również cierpią na choroby psychiczne, a agresja może być jednym z objawów. Wówczas musimy niestety spróbować zastosować środki farmakologiczne. Czasami dają one całkiem dobre rezultaty. Koniecznie trzeba też bardzo dokładnie przebadać zwierzaka, ponieważ agresywne zachowania mogą być też wynikiem niedoborów składników mineralnych. Może się okazać, że lekka modyfikacja diety zakończy nasze problemy.

Agresja wobec dziecka jest niestety spowodowana wymienioną na początku tego punku chorobliwą zazdrością. Dotąd kot był "tym jedynym" w domu, a teraz nagle pojawiło się małe płaczące niemowlę, które absorbuje uwagę opiekunów a dla kota już "nie ma miejsca". Spróbujmy pokazać zwierzakowi, że jest inaczej. Że możemy zająć się i malcem i nim. Często cierpliwe oswajanie kota z nową sytuacją daje doskonałe efekty. Pomóc nam mogą również kocie feromony, dostępne w dobrych sklepach zoologicznych. Dzięki takiemu specyfikowi włączonemu do kontaktu nasz pupil poczuje się bezpieczniej i łatwiej pogodzi się ze zmianami.

Trzeba jednak być uczciwym – nie zawsze się udaje. Ale jeśli widzimy, ze sytuacja się zaostrza i nasz kot zachowuje się coraz gorzej, postarajmy się poszukać mu domu zawczasu. Nie stawiajmy schroniska czy prokociej fundacji pod murem dzwoniąc i mówiąc "Zabierzcie kota już, natychmiast!!!". Skoro przez kilka lat byliśmy odpowiedzialnymi właścicielami zwierzaka, to teraz odpowiedzialnie postarajmy się zapewnić mu bezpieczną resztę życia.

...przeprowadzam się

Stefan podczas przeprowadzki

Czasem życie układa się tak, że musimy opuścić nasz dotychczasowy dom, przeprowadzić na inną ulicę, do innego miasta, kraju a nawet na inny kontynent. O ile zmiana adresu w obrębie kraju bywa kłopotliwa, to jednak rzadziej wynika z niej konieczność definitywnego rozstania się z kotem. Zazwyczaj wraz z nami zmienia on adres i nie rozpacza z tego powodu, bo przecież dla kota najważniejsze jest jego "stado", czyli ludzie i zwierzęta, z którymi mieszka.

Inaczej rzecz ma się, gdy decydujemy się na emigrację. Ze łzami zostawiamy nasze zwierzątko pod opieką rodziny, przyjaciół, często nawet nie wiedząc o tym, że przecież możemy je zabrać ze sobą, lub sprowadzić do siebie... Musimy tylko dopełnić pewnych formalności, które bywają specyficzne dla różnych krajów, dlatego należy się z nimi szczegółowo zapoznać. Z całą pewnością nasze zwierzątko musi mieć aktualne badania krwi i szczepienia (przede wszystkim – przeciw wściekliźnie) oraz musi posiadać czip podskórny, który umożliwia jego łatwą identyfikację.

Trusia straciła dom po śmierci właściciela - dziś ma nowy

Warto też pamiętać, że w przypadku niektórych krajów procedury przewozu zwierzęcia są długotrwałe. Dlatego dobrze jest zając się tą sprawą wcześniej, aby kot nie musiał za nami tęsknić, oczekując na swój "paszport" dłużej niż my.

...właściciel umarł

Bardzo to smutne, ale często koty należące do starszych ludzi kończą swoje życie w schroniskach. Spadkobiercy, rodzina, nie czują potrzeby opiekowania się kotem, który spędził ze zmarłym kilka- a nawet kilkanaście lat. Te kochane i wypieszczone przez swoich właścicieli zwierzęta w schronisku najczęściej po prostu giną. Dołączają do swoich ludzi...

Przecież nie musi tak być. Warto poznać kota, który zostaje sam, zastanowić się, co on przeżywa. Jego smutek też jest przecież ogromny – zwłaszcza gdy stracił najważniejszą istotę w swoim życiu. Takie zwierzęta mają często delikatną psychikę, bo pustka, która zostaje po opiekunie, jest dla nich nie do ogarnięcia. Często są to także koty niemłode. Czy naprawdę nie znajdzie się dla nich żaden ciepły przytulny kąt w domu rodzeństwa, dzieci lub wnuków zmarłego? To nie jest takie trudne...

...wzięłam kotkę, a ona jest w ciąży

Ruda i Śnieżka po sterylizacji

Takie zachowanie jest bardzo nieodpowiedzialne. Jeśli wzięło się pod swój dach dorosłą kotkę, to można przecież było od razu zanieść ją do weterynarza i poprosić o sterylizację. Nawet jeśli kocica była już ciężarna, ale ciąża znajdowała się we wczesnym stadium, to żaden weterynarz nie odmówiłby wykonania zabiegu.

Niestety takiej sytuacji nie da się nawet sensownie skomentować. Ludzie, którzy zgłaszają tego rodzaju problem, tym jednym zdaniem udowadniają, że najzwyczajniej nie nadają się na opiekunów zwierząt. Można tylko prosić, błagać i powtarzać – STERYLIZUJMY SWOJE ZWIERZĘTA!!! Jak najszybciej!!! Tu naprawdę nie ma na co czekać...

...brudzi w domu

Zdarza się, że kot, do tej pory czysty i porządnie załatwiający się do kuwety, nagle zaczyna sprawiać problemy. Mokre plamy i inne brzydko pachnące "prezenty" pojawiają się w zakamarkach mieszkania, a nawet w naszej pościeli czy butach. Kiedy sytuacja zaczyna się powtarzać, zapada decyzja o "oddaniu kota na wieś." "Będzie tam sobie wolno biegał i załatwiał gdzie ma ochotę..." - myśli zapewne troskliwy właściciel. Nie przychodzi mu do głowy, że jego domowe, nieznające wolności zwierzę nie poradzi sobie w tak odmiennych warunkach. Co zatem powinien zrobić odpowiedzialny właściciel kota?

  • Po pierwsze - upewnić się, że kocia kuweta jest zawsze czysta a nawet postawić w domu jeszcze jedną. Może poprzednia przestała z jakiegoś powodu odpowiadać kotu?
  • Po drugie - zmienić żwirek. Może tutaj gust koci uległ zmianie?
  • Po trzecie - przebadać kota!! Załatwianie się poza kuwetą jest często oznaką choroby.
  • No i oczywiście po czwarte - wysterylizować zwierzę, jeśli nie zrobił tego wcześniej. Kot nieoperowany, ma ogromną potrzebę znaczenia swojego terytorium - niezależnie od tego czy mamy do czynienia z kocurem czy kotką.

Załatwianie się poza kuwetą może być również związane z problemami natury psychicznej - nasz kot może w ten sposób informować nas o swoich lękach i problemach, może też coś tym manifestować. Zastanówmy się czy w domu nie pojawił się nowy środek czyszczący, czy nie zmieniliśmy perfum na ostry, nieodpowiadający kotu zapach. Czasami może to być błaha sprawa, która zwyczajnie drażni naszego zwierzaka.

...mój kot jest chory

Zwierzęta chorują tak samo jak ludzie. A nawet gorzej, bo nie powiedzą nam zawczasu co im dolega, gdzie boli. Zdarza się, że skomplikowane schorzenia rozwijają się nie dając jasnych objawów, lub też właściciel zwyczajnie nie zauważa, że coś jest nie tak. A kiedy w końcu trafia z kotem do weterynarza i słyszy diagnozę, zaczyna się tragedia.

Mikołaj trafił na ulicę, bo miał chore nerki

Pół biedy, jeśli ktoś zgłasza się i mówi "Mój kot jest chory, a mnie nie stać na sfinansowanie leczenia, więc muszę go oddać". W takim przypadku dla zwierzaka jest jeszcze nadzieja. Można zawsze zaproponować wsparcie materialne, ogłoszenie zbiórki pieniędzy na pupila, ponegocjować z weterynarzem, aby zgodził się rozłożyć płatności na raty. Jest sporo rozwiązań, a najważniejsze w nich jest to, że nie trzeba zabierać kota z bezpiecznego domu, od ukochanych ludzi. Skoro zwierzę cierpi, to dokładanie mu stresów związanych z niezrozumiałą dla niego zmianą miejsca pobytu oraz opiekuna jest zdecydowanie niedobre.

Gorzej sprawy się mają, gdy właściciel stwierdza, że "nie ma czasu/zapału/ochoty na to, by zajmować się chorym zwierzakiem". Wówczas może faktycznie lepiej pomyśleć nad znalezieniem innego opiekuna, gdyż brak prawidłowej opieki przy niektórych schorzeniach to dosłownie wyrok powolnej śmierci dla nieszczęsnego kota. Na szczęście jednak takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, bo większość kociarzy to przecież wrażliwi, kochający swoje zwierzęta ludzie.

...kocia kupa tak śmierdzi...

Tak, tak, to również może być powodem oddania kota... Jak poradzić sobie z tym problemem? Sprzątać :-) Zapewnić kotu najlepszą według naszych możliwości karmę i żwirek - to bardzo ograniczy "zapaszek" z kuwety. Dobrym rozwiązaniem jest też zamiana kuwety otwartej na zamkniętą - dzięki temu "zapachy" również będą mniej uciążliwe. I jeszcze raz - sprzątać!

...kot gubi sierść

Jak każde zwierzę futerkowe, nasz kot zostawia na swojej drodze mniej lub więcej sierści. To naturalny proces, a my możemy tylko sprawić, by był dla nas jak najmniej uciążliwy. Po pierwsze czeszemy naszego pupila tak często jak jest to potrzebne - nawet codziennie. Po drugie - zapewniamy mu właściwą, bogatą we wszystkie potrzebne składniki dietę. Jeśli mimo naszych starań "futro fruwa w powietrzu" włączmy w dietę naszego pupila dodatkowe preparaty witaminowe wspomagające kondycję jego włosa.

Pamiętajmy też, że jeśli nasz kot gubi dużo futra, to znajduje się ono nie tylko na naszym dywanie czy meblach, ale również we wnętrzu przewodu pokarmowego kota. Zwierzak połyka je w trakcie codziennego mycia, które potrafi trwać długie godziny. Pamiętajmy więc o regularnym podawaniu mu pasty odkłaczającej, aby kule sierści nie spowodowały przytkania jelit i nie doprowadziły do tragedii. p>

...już go nie chcę

Ten jeden powód oddania kota jest ostateczny. Ludzka istota straciła chęć opieki nad stworzeniem, za które jest odpowiedzialna. Które przyjęła pod swój dach świadomie, posługując się swoim rozumem. Jeśli twoim argumentem na konieczność oddania kota są właśnie te słowa, to go oddaj. Jak najszybciej. Bo nie zasługujesz na jego towarzystwo...

Panda
 

Wszystkim szczęśliwym posiadaczom kotów, tych cudownych zwierząt, życzymy by myśl Muszę oddać mojego kota bo... pozostała czystą abstrakcją.

Gutek i Gosia B