Organizacja Pożytku Publicznego, Adopcja kotów - Wrocław
Login:
Hasło:

Wakacje z Kotem 2010

Tekst i foto: Edyta Turowska

Każdy kot kocha balkon

Też bym chciał mieć kota, ale nie mam gdzie go zostawić w razie wyjazdu. To zdanie jak brzytwa tnie mi po uszach. Jeśli nie mam gdzie zostawić kota - a faktycznie nie mam - to biorę go ze sobą.

Zostało nam już niewiele miejsc w Polsce, których jeszcze nie zwiedziliśmy z kotami. Nie ma problemu ze znalezieniem noclegu!!!

W sierpniu 2010r kolejny raz zapakowaliśmy koty i wyjechaliśmy na urlop.

Wbrew stereotypom mówiącym, że koty przywiązują się do człowieka, a nie do mieszkania, na wakacje jeździmy całą rodziną. Rodzina to ja z Grzesiem i koty: Sylwester i Krótki.

Kolega z leśnego postoju
Leśna kuweta

Koty wiedzą, że jedziemy. Masa klamotów jest spakowana dzień wcześniej, a koty śpią na torbach, żeby ich nie pominąć. Z Wrocławia na Kaszuby jechaliśmy długo i spokojnie. To 400km, więc zrobiliśmy 3 postoje, głównie ze względu na wygodę kotów. No i nam też nie zaszkodziły.

Jeśli postój z kotami, to na leśnym parkingu, gdzie nie brakowało innych zwierzęcych towarzyszy podróży. Taki widok to zawsze miód na moje serce! To znaczy, że te zwierzaki nie trafią do schroniska.

Koty nieodmiennie jednak wywołują sensację. Dlaczego?

Pierwsze zwiedzanie

Po przyjeździe, kiedy to odebrałam klucze do domku od gospodarzy dowiedziałam się, że nie jesteśmy pierwszymi gości z kotem! To super nowina. Tyle, że nie gościli jeszcze dwóch kotów.

Rzeczy kotów zostają rozpakowane pierwsze. Szybko kuweta, miski z wodą i jedzonkiem. Koty otrzepały się po podróży i rozpoczęły zwiedzanie.

Pierwszy raz mieliśmy dla siebie tak duży domek, w dodatku drewniany, który gadał, skrzypiał i trzeszczał. Stosując wypróbowany system wdrażania kotów do nowego rozpakowujemy się sami, wszyściutko. Przywiązujemy podróżny drapak do nogi od stołu, swoje rzeczy, koty widzą, że teraz tutaj pomieszkamy.

Własny taras
- marzenie każdego kota
Krótki na spacerze
Oho, tam czuje kota

Ile radości i śmiechu sprawił nam Krótki, ucząc się chodzić po schodach. Kicał po nich, na 3 razy biorąc strome schody. Sylwek to spacerowicz, więc ma większa praktykę we wszystkim.

Po jakiejś godzince dokładnego zwiedzania Sylwester zauważył przez szklane drzwi taras i ogródek i "włączył wyjca", co znaczy: chcę na spacer.

Nie wydaje mi się, żeby tak się zachowywał przerażony nowym otoczeniem kot. Twierdzę wręcz, że koty po wyjazdach robią się odważniejsze i uczą się szybciej poznawać to co nowe.

Kominek w czarodziejski sposób przyciąga Sylwestra

Wyjazd, jak każdy inny. Rano wspólne śniadanie, spacer z Sylwestrem i potem zwiedzanie okolicy. Wieczory spędzaliśmy razem przy kominku. Koty trzymały się blisko nas i dawały się wymiziać bardziej niż w domu, co też nas cieszy.

Krótki niechętnie dzieli się jedzonkiem

Sylwester podczas zwiedzania ogródka szybko dał mi znak, że czuje wroga, a wrogiem może być tylko inny kot! Na wszelki wypadek nasypałam tubylcowi chrupek na kolację, których oczywiście rano już nie było.

Już po pierwszym dniu tubylec sam skrobał w drzwi z prośbą o śniadanie, a po dwóch posiłkach z dzikiego kota kaszubskiego stał się miziastą kicią.

I tak nam płynął urlopik dosyć szybko, cieszyliśmy się urokliwym domkiem i okolicą z naszymi kotami. Koty załapały się nawet na świeżo złowioną rybkę! To była radość dla wszystkich.

Krótki polował na ważki i muchy, a Sylwester przymierzał się nawet do wiewiórki!

Powrót był ciężki, miejsce cudne, koty nie chciały wracać. Pochowały się w zakamarkach na znak protestu. Pożegnaliśmy Kaszuby czule.

Karmienie tubylca

Nie wyobrażam sobie, że mogłabym się cieszyć wyjazdem bez kotów, wieczorami rozmyślać, co one tam porabiają, czy ewentualny opiekun sprawdził się? Jak tu w nocy nie poczuć jak Sylwek gramoli się żeby ułożyć się w nogach, zawsze zaczynając wejście na mnie od głowy. To zresztą będzie jedną z tajemnic stulecia.

Wakacje to my i koty. Adoptowaliśmy je na dobre i złe. Kot żyje i kilkanaście lat więc podejmując świadomą decyzję o wzięciu kota nie miałam na myśli okresu od zimy do wakacji. Podróże z kotami nie są wygodne, mam 2 razy więcej bagażu i kłopotów. I co z tego, pytam się?

A na każde pytanie, czy nie mogę zaprzyjaźnionej sąsiadce zostawić kluczy od mieszkania odpowiadam, że nie - nie mogę, raz, że nie mam zaprzyjaźnionej sąsiadki, a dwa nie mam na to ochoty. Na urlop czekamy rok, całą rodziną!

Mam nadzieję, że przed nami jeszcze niejeden weekend i niejeden urlop razem. A za rok być może jakieś góry dla odmiany?