Organizacja Pożytku Publicznego, Adopcja kotów - Wrocław
Login:
Hasło:

Słomka

Tekst i foto: Oliwka

Koleżanka przywiozła mi małą, trzymiesięczną koteczkę, bardzo wesołą i ruchliwą na "tymczas". Miałam ją tylko przechować, a Kocie Życie znaleźć jej nowy dom. Mieliśmy w domu już kocura i zastanawialiśmy się, jak Baltazar przyjmie nową koleżankę. Po dwóch dniach koteczka osłabła, przestała jeść i zaczęła ciężko oddychać. Jeszcze nie wiedziałam, że tak małe kotki szybko się odwadniają, że trzeba je karmić strzykawką na siłę, byłam niedoświadczona. Dopiero trzeciego dnia zadzwoniłam do znajomej i powiedziałam, co się dzieje.

Akcja potoczyła się bardzo szybko: wizyta u weta, podanie lekarstw, kroplówki i niewyraźne tłumaczenie lekarza, że nie jest w stanie zagwarantować, czy kotka przeżyje. To ostatnie było chyba najgorsze. Przez ponad miesiąc dwa razy w tygodniu przedzieraliśmy się w korkach na drugi koniec miasta do weta. Koteczka raz czuła się lepiej, raz opadała z sił. Zrobiliśmy testy - Mała miała chlamydię: leżała nieruchomo i tylko ciężko, cichutko wzdychała. Przełom nastąpił, gdy pewnego dnia sama zeszła z fotelika i trzęsąc się podeszła do miseczki z jedzeniem. Nasz kocur instynktownie zaczął wylizywać koteczkę, chciał jej pomóc w toalecie. Z każdym dniem dnia kotka czuła się coraz lepiej. Nadal brała antybiotyki, ale widać było, że chce walczyć o życie. W tzw. międzyczasie dowiedzieliśmy się, że ktoś ją oddał do schroniska, bo była zbyt energiczna i drapała pazurkami (jak każdy mały kociak). Postanowiliśmy, że jeśli z tego wyjdzie zatrzymamy ją w domu. Koteczka była chudziutka i chwiała się jak źdźbło trawy na wietrze - Słomka, jakoś samo przyszło mi do głowy.

Dziś kotka ma 3 lata, jest zdrowa i wyrosła na piękną kocicę. Jest świetną towarzyszką zabaw dla Baltazara i ciepłą, miziastą przytulanką ;-)