Organizacja Pożytku Publicznego, Adopcja kotów - Wrocław
Login:
Hasło:

Jeż Jerzy

Choć nasza Fundacja zajmuje się pomocą kotom, to jednak czasami pod naszą opiekę trafiają także inne zwierzęta. I właśnie w taki sposób trafił do nas Jerzy, młody samczyk pilnie potrzebujący pomocy.

Tekst i foto: Małgorzata Biegańska-Hendryk 1 czerwca 2011

Jerzy u weterynarza

Ta historia kompletnie mnie zaskoczyła. Byłam umówiona na łapanie dzikich kotów do sterylizacji. Pojechałam jak zawsze, z odpowiednim sprzętem, przygotowana na kociego "dzikuna". Kiedy dotarłam na miejsce Pani Karmicielka, opiekująca się kotami w tej okolicy, powiedziała mi o martwym jeżu wiszącym przed jedną z kocich budek. Oczywiście od razu poszłam zobaczyć o co chodzi.

Na szczęście jeż okazał się żywy, choć mocno wycieńczony. Prawdopodobnie w nocy wdrapał się na odwróconą do góry dnem drewnianą skrzynkę po owocach, na której Karmicielka wykładała kotom jedzenie. Chciał się najeść w kociej stołówce. Niestety, schodząc ze skrzynki, zahaczył pazurkiem o jedną z listewek i zawisł na tylnej łapce, nie mogąc się podciągnąć ani uwolnić. Kiedy go znalazłam i odczepiłam jego łapka była cała opuchnięta i sina. Ale na szczęście jeż nią poruszał. Został umieszczony w kartonowym pudełku i przewieziony do weterynarza.

W lecznicy udało nam się dokonać częściowych oględzin, gdyż jeż wcale nie chciał się "rozwinąć". Siedział zwinięty w kulkę i głośno fukał. Udało się jednak stwierdzić, że łapką rusza i zwyczajnie potrzebuje kilku dni, aby dojść do siebie. Był to młody samczyk, prawdopodobnie urodzony latem 2010 roku. Zapewne obudził się po zimie i wyruszył na poszukiwanie jedzenia, a eskapada zakończyła się dla niego nieszczęściem.

Zapadła decyzja - jeż potrzebował bezpiecznego lokum na kilka dni. Co miałam zrobić, wzięłam go do siebie. Zamieszkał w dużym kocim transporterze, wyścielonym sianem. Ale jak opiekować się jeżem? Nie miałam pojęcia. I tutaj pragnę podziękować koleżance z Ekostraży, która udzieliła mi bardzo istotnych informacji. A oto czego się dowiedziałam:

Jerzy w kocim transporterze
  • jeże to zwierzęta mięsożerne dzięki czemu w niewoli można im spokojnie podawać karmę dla kotów - suchą i mokrą. Jeże bardzo ją lubią i chętnie zjadają,
  • do picia jeżom należy podawać w miarę możliwości czystą wodę - choć jeże lubią mleko z racji jego słodkiego smaku, to jednak (tak jak u kotów), jest ono dla nich niewskazane. Jeżeli jeż stanowczo odmawia picia czystej wody, można ją delikatnie podbarwić mlekiem, najlepiej kocim,
  • jeże często są bardzo zapchlone, jednak NIE WOLNO PODAWAĆ IM ŻADNYCH ŚRODKÓW CHEMICZNYCH w celu wytępienia pasożytów. Zwierzęta te są bardzo wrażliwe na wszelkie środki chemiczne, które mogą bardzo łatwo doprowadzić do zatrucia organizmu, a nawet do śmierci zwierzęcia. Dlatego jeża należy spłukać pod strumieniem letniej wody - wówczas pchły z niego spłyną, a zwierzak będzie bezpieczny,
  • jeże są zwierzętami aktywnymi w nocy, ale to nie oznacza, że potrzebują ciemności przez cały czas. Najlepiej ustawić transporter lub po prostu wysoki karton w spokojnym i zacisznym miejscu, pozostawiając okresy aktywności do własnego uznania zwierzaka,
  • jeże dobrze się wspinają, dlatego jeśli zdecydujemy się umieścić je w kartonie, musimy pamiętać aby jego ścianki były bardzo wysokie,
  • jeże nie są zwierzętami terytorialnymi, a to oznacza, że jeśli znajdziemy jeża potrzebującego pomocy, to po wyleczeniu/przetrzymaniu/rekonwalescencji nie musimy go wypuszczać w tym samym miejscu, w którym go znaleźliśmy. Dlatego przy wypuszczaniu jeża warto dobrze przemyśleć miejsce - najlepiej wywieźć go gdzieś poza miasto, na skraj pól i lasu, gdzie zwierzak znajdzie pożywienie - robaki, pędraki, ślimaki itp. Instynkt jeża jest na tyle silny, że poradzi sobie ze znalezieniem jedzenia, jeśli tylko znajdzie się w przyjaznym środowisku,
  • sprawność przednich łapek jest dla jeża o wiele ważniejsza, niż sprawność łap tylnych. Wynika to z jego mechanizmu poszukiwania pokarmu - jeż grzebie w ziemi i w ten sposób znajduje sobie robaki. Dlatego musimy bardzo dbać o to, aby jeż w chwili wypuszczenia miał zdrowe i sprawne przednie kończyny.
Jerzy kontra Stefan

Pamiętając o tych kilku prostych zasadach możemy awaryjnie przyjąć jeża do swojego domu.

Jeż, nazwany od razu Jerzym, mieszkał u nas 4 dni. Podszedł do faktu zupełnie bezstresowo, grzecznie siedział w sianie i tylko nocami wprowadzał swoje porządki. Najbardziej zainteresowane były nasze koty (a w tym czasie było ich w domu siedem...), które bardzo starały się zaglądać do Jerzego. Niestety ich pomysły nie spotkały się z moją akceptacją :) Jerzy po odzyskaniu pełni sił został zawieziony w bezpieczną okolicę i tam wrócił na wolność. Zadowolony pomaszerował przed siebie, poznając nowe tereny. Mam nadzieję, że po tej przygodzie będzie trzymał się z dala od skrzynek na owoce...