Organizacja Pożytku Publicznego, Adopcja kotów - Wrocław
Login:
Hasło:

Kika - adopcja kota dorosłego



Dla Kiki, pięknej dorosłej damy, próbowaliśmy znaleźć dom. Mimo naszych prób nikt nie chciał jej jednak przygarnąć. Za to dla kotki zdarzył się cud - dom, który miał być "tymczasowym" zmienił się w stały. Dziś o doświadczeniu życia z Kiką opowiada jej aktualna opiekunka - Marta. Przeczytajcie, bo to piękna historia o miłości, której nie przeszkodził wiek...

Tekst: Marta Stradomska, Foto: Małgorzata Biegańska-Hendryk 15 września 2011

Kikę poznałam w październiku 2010 r. Najpierw tylko o niej słyszałam, bo opowiadała o niej moja babcia. Sąsiadka babci ciężko chorowała na nowotwór i powoli stawało się jasne, że zbliża się najgorsze. Sąsiadka, a razem z nią moja babcia - wielka kociara - bardzo martwiła się o swoją kotkę, Kikę i jej dalszy los.

Być może przeczuwała, że nie ma na kogo liczyć w tej sprawie. Po jej śmierci obawy potwierdziły się. Najbliższa rodzina nie chciała się zaopiekować ukochanym kotem zmarłej i gorączkowo myślała, co z nim zrobić. Wreszcie pojawiła się złowieszcza myśl - schronisko. Nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć, czym jest dla zwierzęcia "zesłanie" do schroniska. Szczególnie dla domowego pieszczocha, od oseska pielęgnowanego przez oddanego człowieka. Jaki to ogromny szok, rozpacz, poczucie opuszczenia i wreszcie, niejednokrotnie, utrata woli życia i śmierć. Nawet największe zaangażowanie pracowników schroniska nie zmieni tego faktu.

No i najgorsze - Kika była "STARA". Stara, czyli miała 6 lat, a kto zechce takiego kota, przecież już się nie przyzwyczai, nie pokocha, nie warto, tylko małe kociaki... Kiedy babcia powiedziała, jaki los chcą zgotować kotce krewni jej pańci, decyzję podjęłam bez zastanowienia. No trudno, nie pozwolę kotu umrzeć w "schronie". Sama miałam już dwie kotki (zresztą też wzięte jako dorosłe panie), mieszkający po sąsiedzku rodzice kolejne trzy koty oraz psa, więc zagęszczenie było duże, ale pomyślałam - "Co tam! Przy pomocy nieocenionej Gosi oraz "Kociego Życia" poszukam dziewczynie domek, tylko ją 'zatymczasuję' ". Do tej myśli przekonałam również męża, notabene alergika "nakotowego".

Teraz, niemal rok później, Kika jest pełnoprawnym członkiem rodziny :-) Nie tylko dlatego, że okazała się przeuroczą koteczką - po prostu NIKT jej nie chciał i po wielu miesiącach poprosiłam Gosię, by zdjęła ogłoszenie. Nie było to nawet dla nas trudne, bo wszyscy ją pokochaliśmy i to się stało tak samo z siebie.

Dlaczego ludzie nie chcą adoptować dorosłych kotów? Serio, bardzo jestem ciekawa i zupełnie tego nie rozumiem. Kika w ciągu paru dni zaaklimatyzowała się w nowym miejscu, poznała innych zwierzęcych domowników, z którymi dobrze się dogaduje i, co więcej, bardzo się do nas przywiązała. Skąd to wiem? To widać i czuć :-)

Najmłodsza stażem, a to właśnie ona pierwsza biegnie nas przywitać, kiedy wracamy z pracy. Zagaduje wtedy i domaga się pieszczot. Wieczorem przychodzi na kolana i delikatnie mruczy. Na pewno kochała swoją pierwszą Dużą, która dawała jej dom przez 6 lat, ale koty są mądre - myślę, że zdaje sobie sprawę, że pańci już nie ma,a teraz jesteśmy my. Dorosły kot pokocha Cię równie mocno, jak ten wychowywany od małego. Czy my ludzie wiążemy się w pary tylko z kolegami z piaskownicy? Nie, bo pokochać można w każdym wieku. Nie obawiaj się, Twój adoptowany dorosły kot stworzy z Tobą więź, tym cenniejszą, bo podbudowaną wdzięcznością i lojalnością oraz bagażem doświadczeń. Nawet "dziki dzik", po przejściach i krzywdzony przez człowieka, pod wpływem czułości otworzy się na Ciebie.

Kika stała się pełnoprawną częścią naszego multigatunkowego Stada. Była wcześniej kocią jedynaczką, a szybko znalazła wspólny język z Isią, Pigunią (nasze koty), Jarusiem, Stefkiem, Lusią (koty rodziców) oraz Kajtkiem (pies staruszek). Teraz po roku doszedł jeszcze (no OK, przybłąkał się) Benio, pies z ADHD, ale to już inna historia...:-)

Co rusz przewijają się także malutkie tymczasy, słodkie i ruchliwe jak błyskawica, ale powiem szczerze - jestem zdeklarowanym fanem kotów dorosłych! Proszę pamiętać, że adopcja kociaka jest jak opieka nad małym dzieckiem - trzeba mu poświęcić wiele czasu i uwagi, karmić w krótkich odstępach czasu i mieć oczy dookoła głowy żeby dziecko nie zrobiło sobie krzywdy i nie zrujnowało przez przypadek otoczenia. Jeżeli nie macie doświadczenia z kociętami, długo pracujecie i nie chcecie drżeć na myśl, co wykombinuje mały urwis, to adopcja dorosłego kota może być właśnie dla Was. A przynajmniej alternatywą wartą rozważenia.

Kika w ogrodzie

Kika od razu poznała i zrozumiała wszystkie obyczaje nowego domu, wie co wolno, a czego nie, nie mieliśmy z nią nawet pół problemu. Jest grzeczna i zrównoważona, co nie oznaczy, że czasem nie dokazuje jak mały kociak. Isia i Pigunia, choć trochę młodsze, patrzą wtedy na nią ze zdziwieniem - taka "staruszka", a jeszcze ma ochotę na wygłupy. Dorosły kot może być tak samo wesoły i zabawowy jak kociak, ale poznał już granice. Nie będzie skakał po firankach, ani zrzucał doniczek - to dla szczyli. Raczej pogania za piłeczką lub ot tak sobie.

Kika przez całe swoje wcześniejsze życie nie opuszczała mieszkania. Kiedy do nas trafiła, ciężko było pozwalać pozostałym zwierzakom brykać po ogrodzie, a jej nie. I co robi mądry, dorosły kot? Po prostu się przyzwyczaja do nowego. Dziś Kikia w ogrodzie czuje się równie dobrze jak w domu, ale zawołana zawsze wraca i nie oddala się daleko. A podczas spaceru zawsze znajdzie czas, by podejść i się pomiziać.

To moja i Kiki historia. Wiem, że z kotami tak jak z ludźmi - każdy ma inny charakter. Ale to już nasza trzecia adopcja kota "w swoich latach", i jak dwie poprzednie - bezproblemowa, więc mam już pewne doświadczenie w temacie.

Daj szansę dorosłemu kotu bo:

  • będzie Cię kochał całym wdzięcznym sercem,
  • szybko odnajdzie się w nowym domu, także z innymi zwierzęcymi domownikami,
  • przyzwyczai się do Twojego stylu życia,
  • jest spokojniejszy i bardziej zrównoważony niż kocię, co nie znaczy, że będzie smutasem,
  • będzie Twoim przyjacielem, który doceni okazaną mu dobroć,
  • już wiesz, "co z niego wyrosło", a z maluchem to wielka niewiadoma,
  • bo prawdziwa przyjaźń i miłość nie znają wieku,
  • bo to cudowne dać dom istocie, która nie miała w życiu łatwo i pokazać jej, że człowiek nie musi być zły.

Bo wreszcie, kot dorosły jest jest takim samym kotem jak mały - jeśli je lubisz, nie ma znaczenia metryka.