Organizacja Pożytku Publicznego, Adopcja kotów - Wrocław
Login:
Hasło:

Jesień na działkach

Kot mieszkający pod blokiem

No i mamy jesień, liście się złocą, słońce jeszcze za dnia pięknie świeci, a my już ubieramy cieplejsze kurtki, szaliki i rękawiczki. A koty? Zwłaszcza te, które nie mają domów i ciepłych kaloryferów? No właśnie, co się z nimi dzieje?

Tekst: Edyta Turowska, Foto: Małgorzata Biegańska-Hendryk 1 listopada 2011

Poranki jesienne są piękne, ale zza szyby - w domu hula ogrzewanie. Prace działkowe też powoli zanikają, grabienie liści, przycinanie kwiatów. Czas spokoju? Czy dla każdego? Co robi kot działkowy jesienią na działce? Kot działkowy marznie, szuka schronienia, bo drzewa i krzewy łysieją i kot działkowy głoduje. Prócz kotów dorosłych o przetrwanie walczy gromada malców urodzonych pod koniec lata. Część z nich przeżyje, ale nie oszukujmy się, największe szanse mają te wspomagane przez człowieka.

Kotka na działkach

Jeśli mamy działkę, lub może znajomego działkowicza, poprośmy o zrobienie małego wejścia do altanki, postawmy w zacisznym miejscu pod krzewami kocią budkę. Kot działkowy, a są ich tysiące, to nie dziki zwierz. A przecież nawet "dzikie zwierzęta" zimą dokarmia się w lasach. Kot działkowy to wojownik, bo walczy o każdy dzień życia.

Gdy nadchodzi jesień, a za nią zima, my, działkowicze, przestajemy codziennie chodzić na działki. Koty, które do tej pory dokarmialiśmy podczas naszych wizyt, siedzą tam jednak nadal i oczy wypatrują. Bo przecież dotąd regularnie w miseczkach pojawiał się posiłek, a teraz go nie ma. Kot nie rozumie dlaczego...

Kiedy ostatni raz odczuwaliśmy głód? Co robi człowiek, gdy jest głodny? To proste - idzie do lodówki. Ale kot nie ma lodówki, nie ma sklepu, nie ma zapasów. Żyje dzięki temu co upoluje, znajdzie, lub co przyniosą mu dobrzy ludzie. Ale im mniej działkowiczów, tym mniej jedzenia...

Dodatkowo kot działkowy walczy z pasożytami, które uszkadzają im jelita (to te wewnętrzne), ze skaczącymi po karku pchłami, gryzącymi kleszczami i z wielkim głodem. Im zimniej i paskudniej na dworze, tym gorzej znosi się głód, a przed zimą i prawdziwymi mrozami bardzo by się przydała ochronna warstwa sadełka.

Są jednak wśród nas prawdziwi bohaterowie: karmiciele. To oni, przeważnie starsi ludzie, wędrują z tobołkami, niezależnie od pogody, i karmią potrzebujące stadka kotów. Zwierzaki dostają to, co uda się kupić za lichą emeryturę: rosołek z korpusów kurzych, makaron, a jak się poszczęści to i kocia karma się znajdzie - choćby odrobina, dla smaku. My znamy takich ludzi, są wszędzie, w każdych ogrodach działkowych jest taki zapaleniec. Bardzo chcielibyśmy im pomagać.

Koty działkowe potrzebują zapaleńców, bo potrzebują jeść codziennie, nie tylko w ładną pogodę i nie tylko w weekend, przy okazji grilla gdy dziecku kiełbaska spadnie z widelca i potoczy się w krzaki. Rozejrzyjmy się wokół siebie. I być może zamiast wydreptywać ścieżki w obleganym miejskim parku kupmy worek dobrej karmy i przejdźmy się na teren najbliższych działek - najlepiej w towarzystwie kogoś kto tam opiekuje się kotami i pokaże nam ich kryjówki oraz miejsca karmienia.

Zapraszamy na działki. Poznasz tam człowieka dobrego po rozłożonych miskach jego (a raczej kocich :) ).