Organizacja Pożytku Publicznego, Adopcja kotów - Wrocław
Login:
Hasło:

Niepełnosprawny kot - Pan Kot

Opowiada: Pan Kot. Wysłuchała i robiła zdjęcia: Marcjannakape

Miewam dni, kiedy wracają wspomnienia. Złe wspomnienia.

Przywieziono mnie do schroniska z wyłamaną ze stawu tylną nóżką. Tam niestety ją straciłem - amputowano mi ją...

Leżałem obolały i wystraszony, zamknięty w zimnej klatce. Wokół mnóstwo obcych kotów i kocich nieszczęść... Ciekawscy ludzie oglądający mnie ze wszystkich stron i próbujący dotykać! Jedna taką rękę ugryzłem! Co by nie myśleli, że jestem bezradny i mogą mi znów krzywdę robić!

Potem były bardzo złe twarze, złe głosy... Teraz wiem, że wówczas wydano na mnie wyrok - uśpić! Zostałem uznany za agresywnego i niebezpiecznego. Jakieś panie zabrały mnie do kliniki, ratując przed wyrokiem śmierci. Tam mnie odpchlono, odrobaczono i zadbano o mnie z medycznego punktu widzenia. Dusza dalej cierpiała!

Po jakimś czasie czekała mnie kolejna przeprowadzka, ponoć już na zawsze. Kolejna podróż w plastikowej klatce niewiadomo gdzie. Tam gdzie trafiłem nie było już innych zwierząt, tylko ludzie. Tacomniezabrała miała fajną kanapę - mogłem głęboko się za nią schować. Tak znalazłem swój azyl i bastion jednocześnie.

Wychodziłem z niego, gdy Tacomniezabrała smacznie spała. Swoją drogą ludzie, to dziwne stworzenia. Jak można spać nocą, najlepszą porą doby?! Nocą świat ożywa! Można siedzieć na parapecie, oglądać gwiazdy i przejeżdżające w dole autobusy.

Mijały dni i tygodnie. Miałem dobre jedzonko, wodę i czysta kuwetę. Full serwis po prostu! Tylko Tacomniezabrała zaglądała do mnie rano i po południu.

Śmiesznie wisiała głową w dół i mówiła "Dzień dobry Panie Kocie!". W końcu przyzwyczaiłem się do tego swoistego rytuału i przestałem na nią syczeć.

W sumie Tacomniezabrała okazała się nie taka najgorsza. Kupiła mi nawet fajną mysz, pozwalała wieczorami spokojnie zrobić obchód pozostałej części mieszkania.

Pewnego dnia Tacomniezabrała przyniosła dwa inne koty: Lilianę i Niuńka. I wiecie, co oni robili??? Ocierali się o Tęcomniezabrała, mrucząc wniebogłosy! A ona im nie robiła krzywdy! No to ja też spróbowałem.

No i teraz czekam, aż Tacomniezabrała wróci z pracy, oporządzi miski i kuwetę, a potem usiądzie wygodnie na kanapie i będzie mnie miziać i miziać, i miziać...

Bo nic tak kota nie uszczęśliwia jak kochająca ręka do głaskania...