Organizacja Pożytku Publicznego, Adopcja kotów - Wrocław
Login:
Hasło:

Kot i małe dziecko

Tekst: Oliwka, Foto: Oliwka http://oliwka11.blogspot.com i Jarosław Woźnica http://www.wozik.com/

Nasze koty są z nami od czterech lat, nasza córeczka ma teraz pół roku. Przed zajściem w ciążę sporo myśleliśmy, jak poradzą sobie nasze pupile z nowym członkiem rodziny. Dotychczas przez dom przewinęło się kilka kotów tymczasowych, a Baltazar i Słomka różnie na nie reagowały. Ale teraz miał się pojawić nowy człowiek, o którego trzeba dbać, chronić i - co tu mówić - kochać najbardziej na świecie. Z ciekawością odwiedzaliśmy domy naszych znajomych, w których dzieci wychowywały się razem ze zwierzętami. Zazwyczaj spotykaliśmy się z pozytywnym obrazem: dziecko w łóżeczku, koty chodzą sobie po domu lub śpią gdzieś na parapetach, zwykle bez entuzjazmu reagują na malucha. Z opowiadań znajomych wiemy, że ich kotka Fajka ma zwyczaj spania na komodzie obok łóżeczka i gdy tylko Hania się budzi, Fajka leci do kuchni zawiadomić o tym domowników. W drugim domu trzy koty również starają się zachować dystans do dziecka i po prostu schodzą mu z drogi. Spotkaliśmy się również z negatywnymi reakcjami: że dziecko będzie uczulone na kota, że kot w nocy podrapie, skoczy na twarz w czasie snu, no i w ogóle uznano nas za nieodpowiedzialnych rodziców, kiedy mówiliśmy, że Pola będzie się wychowywać ze zwierzakami. Najdziwniejsze jest to, że takie opinie otrzymywaliśmy od osób, które zwierząt w domu nigdy nie miały lub po prostu zwierząt nie lubiły.

Malutka Pola i malutki koteczek :)

Podjęcie decyzji o wychowaniu dzieci ze zwierzętami należy do każdego z osobna. Ja chciałabym napisać o swoich doświadczeniach i środkach prewencyjnych, jakie zastosowaliśmy wraz z mężem:

  • Nasze koty lubią skakać po półkach. Łóżeczko zostało ustawione w miejscu tak, aby kot nie miał okazji do skoków z wysokości wprost do łóżeczka,
  • przed narodzinami Polci, łóżeczko zasłaliśmy folią, koty nieznoszą chodzić po szeleszczącym materiale, no i niezbyt przyjemnie wykłada się na takim posłaniu. Oczywiście nie uniknęliśmy prób sprawdzenia nowego mebla, na szczęście koty szybko wyczuły, ze to miejsce nie jest dla nich zbyt atrakcyjne,
  • co jakiś czas włączaliśmy głośno muzykę, żeby mogły przyzwyczaić się do hałasu (w naszym wypadku było to niepotrzebne, Polcia mało płacze, jest bardzo spokojnym dzieckiem),
  • zaczęliśmy częściej wyczesywać koty, mimo, ze Słomka tego nie lubi. W mieszkaniu jest teraz mniej sierści,

Kiedy wreszcie z Polcią przyjechaliśmy do domu, ciekawi reakcji obserwowaliśmy zachowanie naszych futrzaków. Spodziewaliśmy się różnych spektakularnych wydarzeń: obwąchiwania, łaszenia, zaglądania, wskakiwania do łóżeczka itp. No coż, pierwszą reakcją była ucieczka z pokoju i trzymanie się na dystans, który trwa do dzisiaj. Koty po prostu wolą trzymać się z boku, nie interesują się Polcią, do łóżeczka wskakują tylko wtedy, gdy nas nie ma (wiem o tym bo zawsze przykrywamy łóżeczko folią przed wyjazdem). I właściwie to tyle na temat kot i dziecko.

Czym skorupka za młodu nasiąknie... :) Czyli Tatuś, Córeczka i Słomka :)

Pola ma teraz pół roku i jest coraz bardziej zainteresowana kotkami. Staramy się delikatnie oswajać ją z Baltazarem i Słomką, pozwalamy głaskać (o ile kot sam nie ucieknie) podchodzimy i z pewnej odległości obserwujemy kotki. Czasami, gdy karmię córeczkę, Słomka wpycha się na kolana, po swoją porcję głasków. Przesuwam ją wtedy na łóżko, co kończy się obrażaniem i ostentacyjnym wychodzeniem z pokoju. Koty są spokojne, częściej domagają się pieszczot. Wydaje nam się, ze dzięki tej symbiozie nasza córka, będzie bardziej wrażliwa na zwierzęta i świadoma tego, że to istoty odczuwające ból i emocje i których naturę trzeba uszanować.

Córeczka Kulki - Hania i Fajka :)