Organizacja Pożytku Publicznego, Adopcja kotów - Wrocław
Login:
Hasło:

Zmora

Historia, którą opowiada Gutek, wydarzyła się wielu właścicielom kotów. Płacz, wyrzuty sumienia, oskarżenia niczego jednak nie mogą zmienić, nie cofną czasu. Przeczytaj uważnie poniższe słowa i zrób wszystko, by uniknąć podobnych wydarzeń...

Tekst i foto: Gutek

Nigdy nie chciałam mieć kota. Psiara przez cale życie, nie wyobrażałam sobie, że mogłabym przygarnąć to drapiące i skomplikowane stworzenie. Jednak kiedy wyprowadziłam się od rodziców na własne śmieci okazało się nagle, że Gutek, mój pies, całymi dniami siedzi sam. Praca, praca popołudniowa, Gutek stęskniony i znudzony. Żal bylo na niego patrzeć. Wtedy właśnie zdecydowałam się na kota, jako na towarzysza psa Gutka. Drugi pies z różnych względów nie wchodził w grę.

Zmora przybyla do nas pewnego październikowego wieczoru. O charakterze kotki najlepiej świadczy jej imię. Byla maleńka, miała zaledwie 6 tygodni (o wiele za mało jak na odłączenie od mamy!), ale kompletnie zawojowała i mnie i Gutka. Jak wyglądala ich przyjażń najlepiej obrazują zdjęcia.

Niestety to wszystko, co po Zmorze zostalo... Moja bezmylność i otwarte okno pewnej majowej nocy zakończylo nasze wspólne życie. Razem z Gutkiem przetrząsnęliśmy okolice setki razy, ogłoszenia ze zdjęciem pojawily się w oławskiej telewizji kablowej i lokalnej gazecie. Wszystko na próżno, słuch po niej zagnął. Byla moim pierwszym kotem i miała podły charakter. Mimo to nigdy nie przestanę żałować własnej głupoty. Dlatego proszę - jeśli macie kota - zabezpieczcie okna!