Organizacja Pożytku Publicznego, Adopcja kotów - Wrocław
Login:
Hasło:

Greebo i Maurycy

Greebo (Burek) jeszcze u Oliwki (fot. Oliwka)

Po naszym osiedlu zaczął kręcić się młody szarobury Kocurek. Nie byłoby w tym nic dziwnego, tyle tylko że w przeciwieństwie do innych kotów łasił się do ludzi i lubił przebywać w ich towarzystwie. Takie zachowanie u kota, zwykle powoduje jego kłopoty, zawsze znajdzie się ktoś, kto zechce zrobić krzywdę zwierzęciu choćby dla zabawy. Kocurek kilka razy próbował wejść do klatki i to przekonało mnie, że jest bardzo ufnym i spragnionym ludzkich pieszczot kociakiem. Burek - nadaliśmy mu takie robocze imię - okazał się bardzo kontaktowym kociakiem, szybko zaaklimatyzował się w mieszkaniu i przyjaźnie spoglądał na moje koty ;-). Wywiesiłam ogłoszenie na stronie i po kilku dniach kotek znalazł domek u bardzo sympatycznego i kociolubnego małżeństwa z dzieckiem. Resztę dopowiedzą już sami. Bardzo się cieszę, że Burek znalazł wspaniałych i odpowiedzialnych opiekunów. [Oliwka]

Tekst i foto: Anna i Miłosz Siudzińscy

Cudna para kumpli, Maurycy jeszcze malutki :)

Oboje z mężem kochamy koty, oboje pochodzimy z domów, przez które zawsze przewijały się koty, więc po założeniu własnej rodziny, nie wyobrażaliśmy sobie domu bez kota. Poszukując kociaka do przygarnięcia, trafiliśmy na stronę organizacji Kocie Życie. Nasz synek miał wtedy skończony roczek, dlatego szukaliśmy małych kociąt, które mogłyby się razem z nim wychowywać. Naszą uwagę przykuł jednak przeuroczy 9-miesięczny szarobury kocurek, jak wnikało z opisu bardzo przyjazny dzieciom. Jednocześnie zauważyliśmy maleńką czarno-białą 4-tygodniową kuleczkę, która bardzo potrzebowała pomocy. Po krótkim namyśle zdecydowaliśmy się adoptować oba kotki.

Po 9 miesiącach z naszymi kocurkami musimy stwierdzić, że był to strzał w dziesiątkę. Dwa koty w domu to dwa razy więcej radości, miłości i dwa razy mniej problemów niż jeden samotny kot!!! Starszy szarobury Greebo okazał się być najmądrzejszym kotem, z którym się w życiu zetknęliśmy. Od początku zaopiekował się maleńkim Maurycym, ucząc go wszystkiego. A przede wszystkim w jego oczach widać ogromną wdzięczność za przyjęcie do rodziny i wdzięczność tą okazuje w każdy możliwy sposób, zwykle wchodząc nam prawie na głowę, mrucząc jak traktor i dosłownie całując. Maurycy zaś wyrósł na kotka, który mógłby dosłownie spać w misce, pilnując, czy może się znowu nie napełniła. I świata nie widzi poza swoim starszym bratem Greebem. Kociaki potrafią tak się w siebie wtulać, że gdyby miały jednakową sierść, ciężko byłoby określić, gdzie jest jeden a gdzie drugi.

Ale wyrośli :)))

Kiedy Mauryś był jeszcze małym nieporadnym kotkiem, po jedzeniu był zawsze niemożliwie brudny, a że sam nie potrafił sobie poradzić z myciem, Greebo robił to za niego. To był dopiero świetny widok!!!

Oba nasze kocurki świetnie dogadały się z naszym synkiem. Jeszcze nie zdarzyła się sytuacja, aby któryś z nich podrapał małego (choć dziecko jak to dziecko potrafi również kotka za ogon pociągnąć). Niedługo będziemy mieli jeszcze jednego synka, mamy nadzieję, że i z nim się kotki dogadają.

Greebuś rozczula nas zawsze swoimi przedziwnymi pozycjami podczas spania (jak kot-guma), a Mauryś swoim niezmiennym przywiązaniem do miseczki (jako mały kotek wręcz w niej zasypiał). Jednym słowem: nie wyobrażamy sobie już naszego domku bez naszych dwóch wspaniałych przyjaciół.

Kolejny raz okazuje się, że kot(y) i dziecko to bardzo dobre połączenie dla obu stron :)))