Organizacja Pożytku Publicznego, Adopcja kotów - Wrocław
Login:
Hasło:

Zabiegi pielęgnacyjne

Koty słyną z zamiłowania do czystości. Prawdą jest, że potrafią poświęcać zabiegom pielęgnacyjnym sporą część dnia. Wylizując futro kot usuwa martwe włosy, stymuluje tkankę mięśniową i pobudza krążenie, co więcej, dzięki tej czynności futerko jest miękkie, błyszczące i puszyste. A więc, czy kot, który z natury jest czyściochem, wymaga pielęgnacji? Należałoby spytać samego zainteresowanego, który zapewne, z racji tego, że jest indywidualistą, odpowiedziałby - w zależności od sytuacji i nastroju - różnie. Nie pytajmy więc kota i podejmijmy decyzję samodzielnie.

Każdy kot jest inny, każdy właściciel kota zna go na tyle dobrze, że sam może stwierdzić, czy kot potrzebuje tylko podcinania pazurków i czyszczenia uszu, czy może należy mu zafundować od czasu do czasu odrobinę luksusu (czytaj: wizyta u fryzjera, "pedicure", itp.). Salon kociej urody może powstać w naszej łazience.

Tekst i foto: Bijou; Errata: Colas

Krok pierwszy: pielęgnacja kociej sierści

Kot długowłosy

Koty niewychodzące, trzymane w domu, w warunkach sztucznego ogrzewania i oświetlenia, linieją przez cały rok. Z tego też powodu koty długowłose wymagają codziennego szczotkowania - dwóch 15-30 minutowych zabiegów. Gdy zaniedbamy futerko, zmieni się ono w jeden wielki zmatowiały, sfilcowany kołtun. Skołtunione kłębki sierści, niezauważone w porę, mogą okazać się bolesnym problemem dla kota. Zdarza się, że w tak skrajnej sytuacji, zawodzą wszystkie szczotki i spray usuwający kołtuny, a jedynym wyjściem jest wycięcie sierści.

Do czesania mojej długowłosej kotki używam kilku rodzajów szczotek: szczotki drucianej i z włosia oraz zgrzebła do czesania ogona. Bijou, przyzwyczajana od małego, poddaje się temu zabiegowi bez większych problemów.

Kot krótkowłosy

Kot krótkowłosy jest mniej wymagający i nie potrzebuje codziennej pielęgnacji futra, gdyż potrafi skuteczniej zadbać o swoją sierść dzięki dłuższemu niż u kota długowłosego językowi. Wystarczy, jeśli poświęcimy naszemu pupilowi około 20 minut dwa razy w tygodniu. Szczotkowanie krótkiej sierści jest mało skomplikowane. Na początku rozczesujemy gęstym grzebieniem futro od głowy w stronę ogona, po czym wyczesujemy martwą sierść gumowym zgrzebłem zgodnie z kierunkiem układania się włosów. Na koniec można zastosować balsam lub spray nadający połysk.

Krok drugi: kąpiel - potrzeba matką wynalazku, czyli jak to się wszystko zaczęło...

Kąpiel zwyczajna - grzeczna Bijou
 

Bijou była już u mnie kilka dobrych tygodni, mała czteromiesięczna kotka długowłosa. Grzeczna, skromna, i... ciekawska. Tę trzecią cechę ujawniła któregoś wieczora, kiedy wróciłam z pracy. Oczywiście przywitała mnie gorąco, lecz kiedy chciałam ją pomiziać, okazało się, że jest cała czerwona na pyszczku i pod nim, a na dodatek śmierdzi jakby rybą... Wchodzę do kuchni, a tu - otwarty śmietnik, a z wiadra wyciągnięte wszystkie śmieci, w tym skrupulatnie wylizana puszka po szprotkach w pomidorach... Wiadomo, czerwona broda...

Próbowałam usunąć pomidorowe zabarwienie wodą z kranu, bez żadnego szamponu. Kolor usunięty, ale zapach nie. Kupiłam szybko szampon i zaczęliśmy razem z Rafałem kąpiel. Napełniliśmy wannę letnią wodą, około 1/4 wysokości, tak, żeby zanurzyły się łapki i połowa tułowia kici. Zważywszy na to, że Pani, od której ją wzięliśmy, nie kąpała jej nigdy wcześniej, spodziewaliśmy się najgorszego: miauczenia, wyrywania się i ogólnej walki z kotem. Okazało się jednak, że Bijou jest wyjątkowo spokojna, nie denerwuje się, nie boi wody. Ciągle do niej mówiłam, żeby czuła się bezpiecznie. Po kilku minutach było już po wszystkim. Wysuszyłam ją ręcznikiem, rozczesałam specjalną szczotką, później ona sama wylizała się i wyschła.

 

Od tamtej pory kąpię Bijou regularnie, ale to ona wyznacza mi termin kąpieli: kiedy się drapie, znaczy, że jej sierść jest brudna, wtedy sama wchodzi do wanny i miauczy, prosi o kąpiel. Trwa to już prawie dwa lata, kąpię ją zwykle raz na dwa miesiące, czasem rzadziej, czasem częściej, zależy od samej zainteresowanej. Stosuję specjalny szampon dla kotów długowłosych, do sierści plączącej się. Po kąpieli spryskuję sierść specjalnym preparatem ułatwiającym rozczesywanie i odświeżającym. Widzę, że mój kot po kąpieli jest po prostu szczęśliwy:).

Kąpiel nadzwyczajna, czyli niezależność Coco

Inaczej jest z drugim moim kotem, kocurem krótkowłosym Coco. On nie znosi wody, jeśli chociaż jej kropelka spadnie na jego futro, od razu ucieka gdzie pieprz rośnie. Postanowiłam mimo wszystko, że jakaś pielęgnacja z mojej strony mu się należy, bo jest kocurem niekastrowanym, którego czasami "czuć". Kupiłam szampon, który nie wymaga użycia wody. Nalewa się odrobinę na szmatkę bawełnianą i pociera sierść z włosem i pod włos. Szampon bardzo szybo wysycha, więc kot nie czuje, że jest moczony. Po tym zabiegu mój Coco ma odświeżoną, bardziej puchatą sierść i oczywiście ładniej pachnie. Po tej kąpieli zdarza się, że się wylizuje, ale nie trwa to zbyt długo. Jestem przekonana, że nie jest to dla niego meczące.

Krok trzeci: ładne oczka masz...

Zdrowe kocie oczy to oczy bystre i czyste. Moja Bijou jest kotką długowłosą, sama nie jest w stanie usunąć zażółceń wokół oczu. Ich pielęgnacja to zabieg niezbędny, wymagający mojej pomocy. Od kiedy pamiętam stosuję specjalny żel do mycia oczu i usuwania zażółceń. Żele i płyny tego rodzaju są do nabycia w sklepach zoologicznych, internecie, czy u weterynarza.

Domyślam się, że sam moment czyszczenia oka nie jest przyjemną chwilą - coś zimnego i gęstego pojawia się nagle na oku, później oko jest masowane, przecierane... Mimo wszystko, żele tego typu nie podrażniają oka, zawierają środki łagodzące podrażnienia np. często wyciąg ze świetlika, rumianku, itp. Oczka są czyste, zażółcenia znikają. Zabieg ten wykonuję w zależności od potrzeby: u długowłosej Bijou, której sierść częściej podrażnia oczy, stosuję żel do pielęgnacji średnio raz na tydzień, u Coco dużo rzadziej, raz na dwa tygodnie.

Należy pamiętać, że kiedy zauważymy wycieki ropne lub silne zaczerwienie należy skonsultować się z weterynarzem.

Krok czwarty: jak kot pazurem...

Gdy kot jest wychodzący, pazury ulegają naturalnemu ścieraniu podczas codziennych zabaw na dworze, w tym przypadku należy tylko od czasu do czasu sprawdzić, czy wszystko jest w porządku.

Moje futerka są kotami niewychodzącymi, dlatego też zawsze sprawdzam, czy ich pazurki nie wymagają przycięcia. Zabieg ten wykonywany regularnie zapobiega wrastaniu pazurów w poduszeczki. Sadzamy kota na kolanach, naciskamy delikatnie na poduszeczkę, w ten sposób, by wysunął się pazur. Jest on dwukolorowy, część przy skórze ma zabarwienie różowe - to część żywa, unerwiona, której nie przycinamy, druga część - biała - jest obumarła i to ją właśnie przycinamy. Do obcinania pazurków używamy przeznaczonych do tego zabiegu, specjalnych cążków.

Krok piąty: żebyś mnie lepiej słyszał, mój kotku...

Jeżeli dostrzeżemy nagromadzony brud w wewnętrznej stronie małżowiny usznej, usuwamy go za pomocą specjalnych środków przeznaczonych do pielegnacji uszu. To zwykły zabieg pielęgnacyjny, wykonywany bez zbędnych emocji i zdenerwowania, nie jest nieprzyjemny dla kota.

Natomiast, jeśli kot często drapie się w okolicach uszu, zauważyliśmy woskowate ciemne plamki, mogą to być objawy infekcji lub świerzbu. Wtedy zwykłe środki pielęgnacyjne nie wystarczają. W tej sytuacji należy wybrać się do weterynarza, który sprawdzi, co się dzieje i zaleci ewentualne leczenie.

Kot to czyścioch, który sam dba o swój wygląd. Trzeba mu jednak od czasu do czasu dopomóc w pielęgnacji.
Kot zadbany, to kot szczęśliwy.
Szczęśliwy kot, to szczęśliwy właściciel.
Myślę, że nie trzeba nikogo do tego przekonywać.

ERRATA DLA WŁAŚCICIELI KOTÓW NIENAWIDZĄCYCH WSZELKICH ZABIEGÓW PIELĘGNACYJNYCH

 

Bijou ma kocie ideały, nawet jeśli Coco czasem podokazuje, potulnie zgadza się na większość zabiegów zaplanowanych przez swoją Dużą. Jeden z moich kotów nie pozwala nawet podejść do siebie ze szczotką czy innymi "narzędziami tortur". Gryzie, prycha, wali łapami, ma ogólny napad wścieku. Niestety Tygrysio, bo o nim mowa, ma też długą sierść. Efektem takich relacji (kot indywidualista - zdominowana właścicielka) jest futro przypominające sfilcowany, pokudłacony obraz rozpaczy jak na zdjęciu.

Najgorsze są zawsze okolice ogona oraz wiecznie posklejana sierść pod brodą :(

 

W zeszłym roku postanowiłam coś z tym zrobić i oddałam swojego pupila w ręce doświadczonych kocich fryzjerek. Strzyżenie odbywało się bez usypiania i bez aktów przemocy (ze strony Pań, które pielęgnowały mojego kota, Tygrys nie potrafił się już tak elegancko zachować). Mój kot początkowo się stawiał, ale w końcu dał się przekonać do zmiany własnego image'u. Co więcej, po całym zabiegu jakby odmłodniał. Długa, skudłacona sierść przestała mu ciążyć, biegał jak kociak, mył się regularnie, a co więcej, odkrył przed nami swoje fantastyczne cętki i fałdkę na brzuchu :)

Teraz już sierść odrosła, ale czekam na cieplejsze dni, by znowu dokonać postrzyżyn. Polecam to innym właścicielom upartych czworonogów, ale tylko u wprawnych fryzjerów, niestosujących środków nasennych w czasie zabiegu.