Organizacja Pożytku Publicznego, Adopcja kotów - Wrocław
Login:
Hasło:

Kaffka

Spójrzcie w te błękitne Kaffkowe oczka...

Znów zaczęło się niewinnie. Miałam pojechać z Collie do jej znajomej i pomóc w sterylizacji dorosłej koteczki. Collie miała ją przechować po zabiegu, a później Plamka (bo o niej mowa) zamieszkałaby u tej właśnie znajomej. Tylko tyle. Żadne tymczasy nie wchodziły w grę, bo miałam na głowie trzyłapnego Kefirka i własnych sześć futerek.

Na miejscu okazało się, że kotka, owszem, jest, ale wraz z nią jej odchowane już kocięta i jakiś nieco większy maluch. Szybka decyzja (jak to zwykle bywa). Plamka z maluchami pojechała do Collie. Ja wzięłam umorusanego, szarego, jak mi się zdawało, koteczka. Po wizycie u weterynarza (mała miała hodowlę pcheł) i gruntownej toalecie okazało się, że kotka jest pięknie umaszczona i przypomina nieco kotka syjamskiego. Wyglądała jak kawa z mlekiem, stąd jej imię, nieco stylizowane na nazwisko autora "Procesu". Kaffka szybko podbiła nasze serca swoim zachowaniem, tym, że garnęła się do ludzi i kotów.

Pani Honorata zadzwoniła z ogłoszenia. Już po kilku zdaniach wiedziałam, że to jest ten domek. Pod koniec rozmowy okazało się, że nasze drogi już wcześniej skrzyżowały się przy okazji innych kocich spraw. Świat bywa naprawdę mały :) [Colas]

Tekst i foto: Honorata Gąsior

Nasz mały biały miś

Maleńka odprężona w nowym domku :)

Godzina 5 rano. Ugryzienie w policzek lub w nogę. Ewentualnie łagodniejsza wersja: oberwanie kulką lub myszą-zabawką w głowę. Jeśli dobrze pójdzie to uda się dospać do 7, dłużej nie ma mowy. Kicia już zadba o odpowiednią pobudkę lub też weźmie nas na litość tuptając po podłodze i pomiaukując. Figa towarzyszy nam wszędzie: na balkonie, w łóżku, w wannie, w kuchni podczas gotowania. Nawet nie można spokojnie pójść do toalety, bo już stoi pod drzwiami i domaga się, żeby ją wpuścić.

Zapada decyzja. Potrzebujemy drugiego kota - towarzysza zabaw dla Figi. Plan jest następujący: adoptujemy kotkę w wieku naszej jedynaczki (ok. 10 miesięcy), najlepiej rudą (chyba każdy chciałby mieć rudego kota?). Będą się razem ganiać, brykać i wreszcie Figa nie będzie zwracała na siebie uwagi poprzez gryzienie naszych łydek.

A to melancholijna Figa w otoczeniu wrzosów...

Na "Kocim Życiu" natrafiamy na zdjęcie Kaffki. Z rudym kotem ma niewiele wspólnego, ale zakochujemy się od pierwszego wejrzenia w tym biało-beżowym futerku. Gorzej jednak z wiekiem - Kaffka ma ok. 10 tygodni. Hmmm, czy Figa zaakceptuje malucha i czy Kaffka przeżyje konfrontację z Figą? Ryzykujemy. Umowa adopcyjna podpisana. Zabieramy małą do domu!

Pierwsze dwa dni są straszne. Figa jest zazdrosna i w efekcie strasznie małą gryzie. Kaffka jest jednak dzielna, a właściwie to dzielnie chowa się pod szafy. Nie idziemy do pracy (znajomi śmieją się, że bierzemy urlop "na koty") - staramy się kontrolować sytuację i mamy nadzieję, że będzie dobrze...

Teraz śpimy w weekendy do 10. Koty razem się bawią, razem śpią, razem wygrzewają się na słonku. Figa czasami ma nawet matczyne odruchy i wylizuje Kaffkę. A mała jest typowym przytulakiem kanapowym. Mruczy głośno i z byle powodu. Do wszystkich się klei. Mówimy na nią "Mały Biały Miś". I nie żałujemy, że podjęliśmy decyzję o adoptowaniu drugiego kicucha. Co dwa koty, to nie jeden!

Co dwa koty...